Polski złoty nie był w tak głębokiej defensywie od listopada zeszłego roku. Kolejne opory są łamane jak suche gałęzie na wietrze, a burza zdaje się tylko nasilać. I choć nawałnica przyszła z zewnątrz, to polscy decydenci zdają się widzieć mannę z nieba i nawet nie myślą o umacnianiu wałów przeciwpowodziowych.

Dolarowa hossa

Początek drugiego tygodnia marca wygląda podobnie jak końcówka pierwszego. Na rynku walutowym można by to określić krótko: mocniejszy dolar, słabszy złoty. Apetyt „zielonego” trwa, główna para walutowa świata bez większego wahania podąża na południe, nie robiąc sobie nic z kolejnych wsparć, które pokonuje bez problemu. Po południu walka odbywa się na 1,186$ (-0,5%%), czyli poziomu z ostatnich dni listopada, ale jeśli strona podażowa nie odpuści, to warto pamiętać, że dołek z tamtego miesiąca był niewiele powyżej 1,6 $, dlatego istnieje jeszcze spory zakres dla tego ruchu. Adekwatny obraz odnajdziemy w koszyku dolarowym (czyli USD vs. 10 najważniejszych walut świata), który dziś wybił się powyżej 92,3 (+0,3%). Dolar cały czas zyskuje m.in. z powodu rosnących rentowności obligacji z dłuższym terminem zapadalności. Dziś amerykańskie 10-latki na dobre próbują się zadomowić w okolicach 1,6%.

Złota bessa

A jak to często bywa, gdy USD w natarciu, to PLN w defensywie. Złoty przeżywa bardzo trudny czas. Najbardziej ciąży mu sentyment na szerokim rynku, który powoduje odpływ kapitału z rynków wschodzących. Z lokalnych czynników swoje 3 grosze dołożył też NBP. Nawet ich czasem dość konserwatywne projekcje wskazują, że inflacja w naszym kraju będzie się utrzymywać powyżej 2,5% (cel inflacyjny banku centralnego) przez kolejne 3 lata. W takich okolicznościach wzrost cen, który mógłby wyrwać się spod kontroli, powinien być scenariuszem przynajmniej rozważanym przez monetarnych decydentów. Jednak prezes Adam Glapiński w ogóle nie dostrzega takiego problemu. Wręcz przeciwnie, jego zdaniem w tej kadencji RPP nie ma szans na podwyżkę stóp procentowych, a bardziej realna jest obniżka (mimo że główna stopa wynosi już 0,1%). Do tego program skupu obligacji może trwać… zawsze. Nie jest to przekaz zachęcający globalnych inwestorów do kierowania środków w stronę PLN. Słaby złoty to coś, o czym marzyło NBP, ponieważ jest to wsparcie dla naszych eksporterów, warto tylko nie zapominać, że zbyt wysokie kursy mogą stać się obciążeniem dla importerów. Na razie trend jest utrzymany, co doprowadziło kurs dolara powyżej 3,87 zł. Kurs euro testuje dziś po południu 4,60 zł. Kurs funta to już 5,36 zł i jesteśmy coraz bliżej szczytów z grudnia 2016 r. Kurs franka na razie nie przebił trwale 4,15 zł.

Giełdy chcą w górę

Na giełdach jednak panują inne nastroje. Azja co prawda zamknęła się na minusie (chińskie indeksy o nawet 2%), ale w Europie wygląda to już zdecydowanie lepiej. Na linie balansuje londyński FTSE 100, ale już frankfurcki DAX rośnie o 1,3%, a mediolański FTSE MIB o nawet 2%. Na plusie jest też Madryt czy Paryż. Jeśli do tego dorzucimy GPW, którego indeksy zwyżkują o 0,4-0,5%, to poniedziałkowa sesja wygląda to tej pory naprawdę nieźle. Pewien niepokój mogą budzić kontrakty futures na nowojorskim parkiecie, ale Amerykanie już niejednokrotnie w ostatnich dniach zaczynali gorzej, by kończyć wyżej.

Przemysł, ty to przemyśl

Dzisiejszy kalendarz makro świeci pustkami, ale warto pochylić się nad jednym odczytem. Może nad dwoma, ponieważ oba dotyczą styczniowej produkcji przemysłowej. Najpierw Hiszpania, gdzie rok do roku wskaźnik obniżył się o 2,2%, co było wynikiem zdecydowanie poniżej prognoz. Jednak jeszcze gorzej (tym razem w ujęciu miesięcznym) wygląda to w największej europejskiej gospodarce. Niemcy pokazali spadek o 2,5%, gdy oczekiwano wyniku na lekkim plusie. Nasi zachodni sąsiedzi znaleźli się pod kreską pierwszy raz od czerwca 2020 r. Martwi rozjazd z konsensusem rynkowym, ale także sam fakt skurczenia się produkcji, co może być kolejną wskazówką, że całkowity koniec recesji nie znajduje się jeszcze za następnym zakrętem. Mimo wszystko publikacji nie należy przeceniać, dopiero po potwierdzeniu trendu w kolejnych miesiącach odpowie na pytanie, czy kondycja przemysłu jest rzeczywiście tak zła.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Na giełdach risk on, a na walutach risk off

27 Lip 2021

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Powrót pandemii kołem ratunkowym dla Fed

26 Lip 2021

Krzysztof Pawlak