RPP zrobiła swoje, czas na EBC

08 wrz 2022 Autor: Adam Fuchs

Zgodnie z przewidywaniami Rada Polityki Pieniężnej podniosła wczoraj stopy procentowe o 25 pkt bazowych. Dziś nadeszła kolej na decyzję Europejskiego Banku Centralnego. Rynkiem jeszcze bardziej mogą zachwiać odbywające się prawie równocześnie wystąpienia prezeski Christine Lagarde i szefa Fed Jerome’a Powella (o prof. Glapińskim nie wspominając). Czwartek ma szanse charakteryzować się sporą zmiennością.

RPP zwalnia tempo podwyżek

Tym razem Rada nie przygotowała żadnych niespodzianek. Dopasowała się ona do oczekiwań i tym samym stopa referencyjna po 11 podwyżce z rzędu wynosi obecnie 6,75%. W komunikacie RPP zauważa zagrożenia wynikające z pogarszającej się koniunktury. Mimo wszystko gorsze perspektywy rozwoju gospodarczego w dalszym ciągu nie wpływają na rynek pracy. Równocześnie dynamika cen i jej prognozy na najbliższe kwartały wciąż idą w górę, za co częściowo odpowiadają wysokie ceny surowców (związane m.in. z rosyjską agresją na Ukrainę), ale widoczne są także czynniki popytowe, które podbijają inflację bazową. Szokujące są fragmenty mówiące o tym, że czynniki zwiększające dynamikę cen mogą utrzymać się przez dłuższy czas, ale spokojnie, bo Rada zrobi wszystko, żeby złagodzić ich efekt. Podobno obniżeniu inflacji sprzyjałoby umocnienie złotego (wow!) i NBP zachowuje sobie możliwość interwencji na rynku walutowym. Cóż, niestety trudno znaleźć w komunikacie po posiedzeniu jakiekolwiek ważne informacje. Nie oczekuję zresztą od RPP, aby rozrysowała teraz dokładny plan działania na najbliższe kwartały (prawie wszystkie banki centralne schowały forward guidance do szuflady), skoro funkcjonujemy w tak niepewnych i dynamicznych okolicznościach. Jednak skoro widoczne jest wyhamowanie tempa podwyżek (to pierwszy ruch o 25 pkt bazowych w tym cyklu), to przydałoby się może chociaż kilka słów wyjaśnienia? Chyba że ciężar wyjaśnień chciał wziąć na siebie najlepszy showman w tym kraju, czyli prof. Glapiński. Początek konferencji prezesa NBP o godz. 15. Na końcu komunikatu pojawia się informacja, że Rada przyjęła dokument pt. „Założenia polityki pieniężnej na rok 2023”. Już zacieram ręce na jego publikację.

EBC przyspiesza

Z rynkowych oczekiwań nie wyrwała się także europejska władza monetarna. Decydenci we Frankfurcie podnieśli koszt pieniądza o 75 pkt bazowych, tym samym główna stopa procentowa wynosi w tej chwili 1,25%. Chociaż Rada Prezesów także zachowuje sobie prawo do podejmowania kolejnych decyzji z posiedzenia na posiedzenie (zgodnie z napływającymi danymi), to jednak przewiduje, że podwyżki pojawią się na kilku kolejnych spotkaniach. Można to interpretować jako wyraźny sygnał potwierdzający ścieżkę zacieśniania monetarnego. W komunikacie wymieniane są przyczyny rozpędzającej się dynamiki i nie ma tu żadnych zaskoczeń. Jednak na plus trzeba przyjąć, że EBC przestał chować głowę w piasek i zakłada dalszy wzrost inflacji, która w tym roku średnio ma wynieść 8,1%, w przyszłym 5,5%, a w 2024 2,3%. Bez ogródek decydenci mówią, że europejska gospodarka w najbliższych kwartałach znajdzie się w stagnacji, a predykcje wzrostu gospodarczego zostały zrewidowane znacząco w dół, do 3,1% w tym roku, 0,9% w przyszłym i 1,9% w 2024. Jednak nie może być zbyt kolorowo dla obserwatorów oczekujących porzucenia przez Radę Prezesów starych nawyków, więc wciąż będzie trwało refinansowanie programów skupu aktywów, a to związane z PEPP (pandemiczne) ma trwać co najmniej do końca 2024 roku. W ładnych słowach ma to pomóc mechanizmowi płynnej transmisji polityki pieniężnej. Podsumowując, EBC podnosi stopy zgodnie z oczekiwaniami i coraz wyraźniej zaznacza, że rzeczywiście weszła w nowy cykl monetarny. Widzi zagrożenia, z którymi będzie musiała się zmierzyć gospodarka strefy euro, ale zamierza się skupić na zdławieniu inflacji. Mimo wszystko zamierza wciąż używać pewnych narzędzi, które mają pomóc także w równym rozkładaniu się wpływu decyzji monetarnych na poszczególne gospodarki eurozony.

Trudno dostrzec wyraźny efekt decyzji EBC na rynku walutowym. Możliwe, że konferencja prezeski Christine Lagarde wprowadzi jeszcze jakieś impulsy. Lepsze od oczekiwań cotygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy także dołożyły swoje do niełatwej układanki, ponieważ podsycają spekulacje o kolejnym ruchu Fed (posiedzenie 21 września). Przed godz. 15 kurs EUR/USD próbuje wybić się ponad parytet. Jeszcze nieźle radzi sobie polski złoty, ale efekt Glapińskiego może na niego wpłynąć różnie. Kurs euro jest niewiele powyżej 4,71 zł, kurs dolara zbliża się do 4,70 zł, kurs franka znajduje się przy 4,84 zł, a kurs funta zszedł poniżej 5,42 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Jak dobrze, że to już koniec

23 wrz 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Atak jastrzębi

22 wrz 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

Awersja do ryzyka przed Fed

21 wrz 2022

Krzysztof Pawlak