UK i UE doszły do porozumienia w sprawie brexitu, rośnie napięcie na linii Moskwa – Kijów, rynek powoli budzi się po długim weekendzie.

Czy to koniec sagi?

Wydarzeniem weekendu bez wątpienia był szczyt w Brukseli, na którym udało się zatwierdzić umowę ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i deklarację polityczną ws. przyszłych relacji. Porozumienie to poprzedzone było długimi i męczącymi negocjacjami, podczas których jak w porządnym thrillerze doszło do wielu spektakularnych zwrotów akcji. Rynek do informacji o zakończeniu tego procesu podszedł nad wyraz ostrożnie. Jest to spowodowane przede wszystkim tym, że to wcale nie jest koniec sagi z Brexitem. Teraz przed Theresą May stoi jeszcze jedno bardzo trudne zadanie, a więc przekonanie brytyjskiego parlamentu do parafowania wywalczonej umowy. Na tę chwilę arytmetyka nie stoi po stronie pani premier. Odrzucenie tej umowy może uruchomić jeden z trzech najbardziej prawdopodobnych scenariuszy, czyli albo tzw. “no deal brexit”, albo przedterminowe wybory i rozpoczęcie negocjacji w pewnym sensie od nowa, albo rozpisanie kolejnego referendum. Obie strony sporo ryzykują, dlatego ciężko wykluczyć którąkolwiek opcję.

Kryzys w Cieśninie Kerczeńskiej.

Znowu robi się gorąco na wschodzie Ukrainy. Wczoraj wieczorem doszło do poważnego incydentu w miejscu łączącym Morze Czarne z Morzem Azowskim. Według strony ukraińskiej siły rosyjskiego otworzyły ogień i przejęły trzy okręty. Rosjanie odpowiadają, że to Ukraina naruszyła ich wody terytorialne. Dzisiaj prezydent Poroszenko wprowadził na Ukrainie stan wojenny. Rynki na razie reagują dosyć łagodnie, choć widać już pierwsze obawy o eskalację konfliktu. Cierpi przede wszystkim rosyjska giełda, w mniejszym stopniu widać przecenę na rublu. Widać, że inwestorzy trzymają rękę na pulsie, przede wszystkim bojąc się kolejnych sankcji na Rosję. Te po ostatnich wyborach w Stanach wydają się nieuniknione i pytanie brzmi, jak bardzo będą bolesne. Sytuacja na wschodzie Ukrainy w dłuższym terminie zapewne będzie też ciążyć złotemu. Wzrost awersji do ryzyka, jak i bliskość geograficzna będą wspierać podaż naszej waluty.

Na razie spokojnie.

Póki, co na złotym jednak nie widać większych ruchów. Jest to przede wszystkim efekt długiego weekendu na rynkach. Te budzą się do życia raczej powoli, czekając na wejście do gry Amerykanów. Spokojnemu wejściu do gry sprzyja też kalendarz makroekonomiczny. Ważniejsze odczyty poznamy dopiero w środę i czwartek, kiedy zostaną opublikowane raporty o PKB w USA i Szwajcarii oraz poznamy protokół z posiedzenia FOMC. W poniedziałek dolar kosztuje 3,77 zł, euro 4,29 zł, frank 3,78 zł, a funt 4,85 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Gołębia podwyżka.

18 Gru 2018

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Czekając na FED

17 Gru 2018

Mateusz Wielewicki

Komentarz walutowy

Kończąc ciekawy tydzień

14 Gru 2018

Mateusz Wielewicki