Bessa w Azji, zwłaszcza w Japonii. W Europie odczyty inflacji i PKB.

Mijający tydzień okazał się niezwykle trudny dla azjatyckich giełd. Dzisiaj po raz kolejny spadki dominowały na głównych indeksach. Najgorzej wypadł ten z Tokio. Nikkei 225 stracił dziś prawie 5%, a od początku tygodnia przeszło 11%. Ostatni raz tak słabe wyniki miały miejsce w sierpniu ubiegłego roku, kiedy mieliśmy do czynienia z krachem na chińskiej giełdzie. Należy pamiętać, że w poniedziałek po przerwie noworocznej wraca handel w Szanghaju. Rosną obawy o to, jak rynek zareaguje po tak długiej przerwie. Słabe otwarcie prawdopodobnie pociągnie za sobą pozostałe giełdy w Azji, a może nawet na świecie.

Europa dzisiaj bardziej skupiała się na odczytach makroekonomicznych, niż na wydarzeniach na dalekim wschodzie. Wiele państw zaprezentowało dane dotyczące inflacji oraz wzrostu PKB. Ceny w Niemczech wzrosły o 0,5% w stosunku do zeszłego roku, jednak spadły o 0,8% w przeciągu miesiąca. Były to wyniki zgodne z oczekiwaniami analityków. W Czechach inflacja wyniosła 0,6%, zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym. Były to wyniki o 10 punktów bazowych wyższe od oczekiwanych. Słabiej wypadły wyniki w Hiszpanii, która cały czas zmaga się z deflacją. Na półwyspie Iberyjskim ceny spadły o 0,4% w porównaniu do stycznia 2015 roku.

Od samego rana poznajemy również wyniki wzrostu produktu krajowego brutto. Najlepszymi wynikami mogą pochwalić się Słowacja i Rumunia. Rosną one w tempie około 4% rocznie. Pomimo problemów z deflacją w czołówce znajduje się również Hiszpania, której PKB wzrosło o 3,5%. Na drugim biegunie znajduje się “czarna owca” Europy czyli Grecja. Kolejny kwartał z rzędu ich gospodarka się kurczy, obecnie w tempie niecałych 2% rocznie. Problemy z recesją ma również Finlandia, gdzie PKB zmalało o 0,2%. Największa gospodarka Europy, Niemcy, powiększyła się o 2,1% (dane niewyrównane sezonowo).

W Polsce dzisiaj również nie brakowało interesujących odczytów. Nasza gospodarka rośnie w tempie 3,9%, a po wyrównaniu sezonowym 3,6%. Sprawia to, że jesteśmy w gronie najszybciej rozwijających się państw Europy. Cały czas jednak zmagamy się z deflacją, która wyniosła 0,7% rok do roku i była o 20 punktów bazowych wyższa od oczekiwań. Podaż pieniądza M3 wzrosła o 10,2% przy oczekiwaniach na poziomie 9,5%.

Polski złoty stabilizuje się względem głównych walut. Mniejszą zmienność obserwujemy praktycznie na wszystkich parach złotówkowych. Euro dzisiaj kosztuje między 4,40 zł, a 4,42 zł. Za franka należy zapłacić mniej więcej tyle, co na wczorajszym zamknięciu, czyli 4,01 zł. Dolar oraz funt nieznacznie drożeją i kosztują odpowiednio 3,92 zł i 5,67 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Rzut oka na rynek pracy

21 maja 2019

Mateusz Wielewicki

Komentarz walutowy

Bliski Wschód znowu wrze

20 maja 2019

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Niepewności ciąg dalszy

17 maja 2019

Mateusz Wielewicki