Inwestorzy coraz mocniej skupiają się na jutrzejszym posiedzeniu FOMC. Ostatnie słabsze odczyty napędzają owczy pęd i rozsiewanie defetyzmu. Gdzieś w tle Japończycy znów potwierdzają, że nie mają na siebie pomysłu, a Brytyjczycy na nowo otwierają zabliźnione fronty.

FEDo-centrycznie

W ostatnich godzinach nic innego nie jest w stanie trwale przebić się do mainstreamu. Niezależnie od szerokości geograficznej inwestorzy na całym świecie czekają na jutrzejsze posiedzenie FOMC. Przy okazji pompując balonik oczekiwań do granic możliwości. Jeszcze niedawno toczono zażarte dyskusje, czy tempo podwyżek po 50 p.b. na posiedzenie jest konieczne, czy nie warto podejść ostrożniej do tematu. Teraz prawdopodobieństwo ruchu o 75 p.b. wynosi już blisko 100%. Tak naprawdę wystarczył jeden odczyt inflacji, który okazał się wyższy od predykcji. Pozostałe indeksy, choć zostały wtłoczone w nowe oczekiwania, wcale nie były aż takie katastrofalne. Wszystko staje się kwestią percepcji, którą ostatnio wyjątkowo łatwo manipulować.

Warto jednak podejść do tego na chłodno. Po pierwsze retoryka członków amerykańskiego Komitetu w ostatnim czasie nieszczególnie się zmieniła, wszystko, co mamy, to tylko domysły „analityków”. Po drugie przecież nikt o zdrowych zmysłach nie zakładał, że dotarliśmy już do szczytów inflacyjnych. Nie wiem, skąd się bierze panika, że jeden gorszy odczyt zburzy cały harmonogram działania FEDu. Poza tym warto przestać się oszukiwać, że banki centralne są w stanie pokonać obecny kryzys stopami procentowymi. To jest działanie zaledwie dodatkowe, o mniejszym spektrum rażenia. Prawdziwa walka toczy się na ich bilansach.

Wraca temat brexitu

Jeśli ktoś myślał, że brexitowa telenowela jest już za nami, to się srogo pomylił. Boris Johnson właśnie przedstawił propozycje jednostronnych zmian w protokole, który był jedną z najważniejszych, a przynajmniej najtrudniejszych do wynegocjowania, części umowy rozwodowej z UE. Jest to ukłon w stronę unionistów z Irlandii Północnej i jednocześnie próba odwrócenia uwagi od ostatnich problemów premiera Wielkiej Brytanii. Johnson zdaje sobie sprawę z tego, że najwięcej kapitału politycznego udało mu się ugrać właśnie na rozwodzie z Unią, więc nie może dziwić, że teraz sięga właśnie po tę kartę. Rzecz w tym, że UE nie ma zamiaru pozwolić Wielkiej Brytanii na takie gierki i już teraz grozi poważnymi konsekwencjami. Wiele wskazuje na to, że na nowo zostanie otwarty front między Londynem a Brukselą, co patrząc na moment tych wydarzeń, może mieć kolosalne znaczenie dla obu stron.

W co gra Kuroda?

Ostatni okres na rynkach finansowych ewidentnie sprzyja bezpiecznym przystaniom. Co oczywiste mocny jest dolar, dobrze radzi sobie frank. Po przeciwnej stronie są aktywa uznawane za bardziej ryzykowne. Giełdy kapitałowe krwawią, jak choćby S&P 500, który w cztery sesje stracił ponad 10%. Na rynkach kryptowalut oglądamy już regularną rzeźnię. Słabiej radzą sobie waluty naszego koszyka. I tylko jeden japoński jen wymyka się tej logice. Ostatnie tygodnie to pozorne szorowanie po dnie, na wielu parach jen znajduje się na rekordowo słabych poziomach. Mimo tego Bank Japonii nie robi absolutnie nic, by pomóc swojej walucie. Przez chwilę mieliśmy jakiś dziwny polityczny festiwal, który miał zaangażować pozostałych członków rynku w obronę jena, ale w obecnej sytuacji każdy ma swoje własne problemy i na nich się koncentruje. Dodatkowo Kuroda bezlitośnie obdziera inwestorów z kolejnych złudzeń. Wcześniej jasno zadeklarował, że nawet jeśli reszta świata wejdzie na ścieżkę restrykcyjnej polityki monetarnej to bez Japończyków. Później były uwagi, że nie widać ryzyka wybuchu inflacji i że należy się koncentrować na obronie wzrostu PKB. Dzisiaj do tego doszedł ostatni cios, gdy szef BoJ jasno zadeklarował, że nie będzie żadnych zmian w zarządzaniu krzywą rentowności. To wszystko sprawia, że w środowisku potencjalnie jednego z największych kryzysów ostatnich lat, świat stracił jedną z najważniejszych bezpiecznych przystani.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Parytet EUR/CHF

30 cze 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

Sintra – Madryt

29 cze 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Ropa wrze

28 cze 2022

Krzysztof Adamczak