Po gwałtownych przecenach z końca zeszłego tygodnia, dla których impulsem były zaskakujące decyzje banków centralnych, poniedziałek otworzył się z zupełnie innym sentymentem. Odbicie widoczne jest na giełdach, ale trudno nie zauważyć zmiany kierunku także na rynku walutowym (chociaż ta była widoczna już w piątek). Warto jednak pamiętać, że dzisiejszy handel odbywa się bez Amerykanów i przy praktycznie pustym kalendarzu makro, dlatego warto być gotowym na większą zmienność w nadchodzących dniach.

Dwa bieguny, globalne problemy

Naprawdę rzadko kalendarz odczytów makroekonomicznych świeci aż taką pustką. W nocy Chińczycy utrzymali podstawową stopę procentową na tym samym poziomie, co było zgodne z oczekiwaniami. Tym samym nie wpisali się w globalny trend nowego cyklu monetarnego. Jednak nie może to w żaden sposób dziwić, skoro ich główna stopa wynosi 3,7%, czyli wciąż jest zdecydowanie powyżej większości najważniejszych gospodarek. Jeśli do tego inflacja przekracza ledwo 2%, a Państwo Środka dopiero wychodzi z covidowych lockdownów, to wyraźnie widać, że Chiny znajdują się w zupełnie innym miejscu, niż państwa tzw. Zachodu. Tutaj akurat bez zmian, a presja inflacyjna w żadnym wypadku nie odpuszcza. Dziś poznaliśmy niemiecką inflację producencką za maj i potwierdziła ona nową, świecką tradycję, czyli nowy miesiąc to nowy rekord. Wskaźnik PPI w ujęciu rocznym wyniósł skromne 33,6%. Co prawda jest to tylko symbolicznie wyższy odczyt od poprzedniego, ale równocześnie może być zaprzeczeniem tezy, że szczyt inflacyjny jest już za rogiem. Nie widać tego ani w samych odczytach dynamiki cen, ani w rosnących oczekiwaniach inflacyjnych, które coraz mocniej się odkotwiczają, ani w rosnących (co oczywiście nie może dziwić) już praktycznie wszędzie w szybkim tempie pensjach. Niestety taki układ może wskazywać na wyraźniejsze tempo podwyżek stóp procentowych, co z kolei będzie się przekładało na rosnące ryzyko recesji/stagflacji. Dalsza część roku zapowiada się emocjonująco.

Pozytywny poniedziałek

Na parkietach giełdowych w poniedziałek widać drobną poprawę. Chociaż patrząc z perspektywy ostatnich tygodni, to każda niespadkowa sesja jest wydarzeniem. Co prawda pod kreską zamknęła się część Azji (np. Tokio), ale były też zielone oazy w postaci choćby Szanghaju. Europa cała jest w niezłych nastrojach, Frankfurt i Amsterdam zyskują po 0,5%, a powyżej 1% Madryt i Londyn. Najsłabsza sesja dotyka Paryż (+0,2%), ale Francuzom ciążą zakończone wczoraj wybory parlamentarne, które nie przyniosły nikomu bezwzględnej większości. Warszawa nie odstaje od reszty stawki, a WIG20 rośnie o 0,6%. Przy braku świętujących dziś Amerykanów istnieje duża szansa na dowiezienie pozytywnego sentymentu do końca notowań. Pewne zagrożenie niosą dziś ze sobą przemówienia bankierów centralnych (Lagarde, Bullard), ale tylko jedno z nich ma się odbyć jeszcze w trakcie sesji. Lepsze nastroje są również dostrzegalne na rynku walutowym. Pierwszy szok po decyzjach banków centralnych USA i Szwajcarii już minął i powoli następuje gojenie ran. Kurs EUR/USD po zbliżeniu się w zeszłym tygodniu do tegorocznych i kilkuletnich minimów przy 1,035 $ dziś był już prawie 2 centy wyżej. Dla dolara (a co za tym idzie w sporej mierze dla całego rynku) w tym tygodniu kluczowe mogą być zeznania szefa Fed Jerome’a Powella w Kongresie. Jeśli rzeczywiście walka z inflacją jest w tej chwili dla decydentów priorytetem, to nie zmiękczy on stanowiska FOMC, które środową podwyżką stopy o 75 pb. dało wyraźny sygnał. Jeśli jednak postanowi zwrócić uwagę również na zagrożenia wynikające dla gospodarki z gwałtownego zacieśniania, to inwestorzy (reagujący coraz bardziej panicznie) mogą wybrać się na krótkie, bardziej ryzykowne zakupy.

Kierunek: złoty

Na razie inwestorzy rzeczywiście wybrali się do sklepu pod szyldem PLN. Złoty odrabia straty po czwartkowym ciosie zadanym przez Szwajcarski Bank Narodowy. Rodzima waluta zyskuje po wygaśnięciu pierwszego szoku i przy równoczesnym (przynajmniej chwilowym) ściągnięciu czarnych okularów. Kurs euro wykasował już cały wcześniejszy wzrost i wraca w pobliże 4,65 zł (ok. 10 groszy zyskane i stracone w niecałe 3 sesje). Słabszy na szerokim rynku USD znajduje odzwierciedlenie w kursie dolara, który zbliża się już do 4,42 zł (tak nisko nie był od tygodnia). Dosyć nieźle radzi dziś sobie GBP, ale także on traci względem PLN, kurs funta jest już blisko 5,42 zł. Najlepiej broni się CHF, co nie może dziwić, bo po czwartkowym przewrocie kopernikańskim, którego dokonał SBN, premia dla helweckiej waluty może zostać na rynku dłużej. Kurs franka balansuje na 4,58 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Parytet EUR/CHF

30 cze 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

Sintra – Madryt

29 cze 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Ropa wrze

28 cze 2022

Krzysztof Adamczak