Wśród odczytów makroekonomicznych są takie, na które rynki nie zwracają prawie w ogóle uwagi, na inne spoglądają z umiarkowanym zainteresowaniem, ale istnieją też takie, których inwestorzy wyczekują z rosnącym napięciem. Do tych ostatnich na pewno możemy obecnie zaliczyć amerykańskie payrollsy, które ukazują sytuację na tamtejszym rynku pracy. A od niej w tej chwili wiele zależy.

Co z tą pracą?

Amerykański rynek pracy został postawiony przez Fed w centrum uwagi i w głównej mierze to jego witalność ma wpływać na działania bankierów centralnych. Ile w tym prawdy pokaże czas, ale mimo coraz wyraźniejszych jastrzębich głosów w FOMC, jej rdzeń pozostaje niewzruszony i dopiero powrót zatrudnienia do poziomów przedpandemicznych ma być asumptem do rozważań o zacieśnianiu polityki monetarnej. Jeżeli czerwcowe payrollsy potwierdzą ostatnie tygodniowe odczyty i raport ADP, które wskazują na ożywienie zatrudnienia, to możemy dostać kolejną przymiarkę do kruszenia gołębiego muru. Coraz więcej analityków wskazuje zresztą, że nawet wolniejsze tempo wzrostu zatrudnienia może wcale nie wynikać z problemów z kreacją nowych miejsc pracy, a bardziej z brakiem podaży pracowników. Część z nich nie chce wracać na rynek pracy, ponieważ wciąż dostają zapomogi państwowe i stanowe, a stawki godzinowe wciąż nie są dla nich satysfakcjonujące. Presja płacowa może ostatecznie przekładać się na presję inflacyjną, którą Fed może dalej ignorować, ale pytanie, czy jest w stanie robić to wiecznie? Ostatecznie więc obojętnie od wyników payrollsów umocnienie dolara ma szansę na kontynuację. W piątek do końca dnia możemy spodziewać się jeszcze wielu gwałtownych rynkowych wydarzeń, tym bardziej że przed Amerykanami długi weekend. Na głównej parze walutowej świata ruch na południe wciąż się pogłębia i pokonuje kolejne opory, a kurs EUR/USD po godz. 14 zbliża się do 1,182 $. Silniejszy na szerokim rynku „zielony” wreszcie odciska swoje piętno na pozycji złotego, który dziś wyraźnie słabnie. Kurs dolara przebija już 3,83 zł, kurs euro jest coraz bliżej 4,53 zł, kurs franka wspina się ponad 4,13 zł, a kurs funta znajduje się powyżej 5,26 zł.

Płynność, która staje się przekleństwem

Nie milkną echa związane z operacjami reverse repo w USA. W uproszczeniu są to operacje, w ramach których banki komercyjne kierują nadmiar gotówki do amerykańskiego banku centralnego, a ten zwraca im te środki następnego dnia. Jeżeli rośnie kwota tego typu przepływów, świadczy to o zwiększającej się nadpłynności w sektorze bankowym, czyli krótko mówiąc: banki nie mają lepszego sposobu na „parkowanie” pieniędzy. Sam proces jeszcze przyspieszył, gdy Fed na ostatnim posiedzeniu podniósł oprocentowanie dla takich „lokat” do oszałamiającego 0,05%. Trudno mówić tu o jakiejkolwiek opłacalności dla banków komercyjnych, ale zwyczajnie nie mają one innego wyboru. Zresztą w pewnym sensie oddają Rezerwie to, co ona sama kreuje, prowadząc ultraluźną politykę monetarną (miesięczne „dodruk” wynosi 120 mld USD). W ten sposób dotarliśmy do momentu, kiedy tylko w środę suma tego typu operacji wyniosła prawie bilion dolarów! Mechanizm zapoczątkowany jesienią 2019 roku, gdy w systemie brakowało płynności, teraz kreuje odwrotny kryzys. Mamy chyba do czynienia z przypadkiem, gdy lekarstwo może okazać się gorsze od choroby…

Przyspieszenia inflacji ciąg dalszy

Dziś poznaliśmy finalny odczyt PPI za maj w Unii Europejskiej. W ujęciu rocznym urosła ona zarówno dla strefy euro, jak i dla całej Wspólnoty o niebagatelne 9,6%. Oczywiście w tym miejscu należy pamiętać o efekcie bazy, gdyż w zeszłym roku w tym samym okresie inflacja producencka zaliczyła największy spadek. Mimo wszystko trzeba brać pod uwagę, że takie rezultaty rosnących cen dóbr produkcyjnych mogą przekładać się niedługo na wyższą presję inflacyjną w kontekście inflacji konsumpcyjnej. A wtedy ostatnie lepsze odczyty CPI I HICP ze Starego Kontynentu będą tylko przystankiem w drodze do większej dynamiki cen dla konsumentów. Liderem przyspieszenia PPI jest Irlandia, która rok do roku zaliczyła zwyżkę o 45%! Polska ze swoim 8,6% znalazła się poniżej unijnej średniej. A gdy mowa o inflacji to nie możemy nie wspomnieć o EBC. W gronie decydentów widać coraz większe różnice zdań, a linia podziału (jak to często bywa w przypadku strefy euro) przebiega na osi północ-południe. W tym tygodniu przedstawiciele Niemiec i Austrii w Radzie Zarządzającej zakomunikowali otwartość na debatę o redukcji programu skupu aktywów i szybko otrzymali ripostę ze strony Włoch, że jest na to zdecydowanie za wcześnie. Na razie gołębie mają w tym zakresie niesłabnące wsparcie ze strony prezes Christine Lagarde, która powtarza, że ożywienie gospodarcze w eurozonie jest wciąż zbyt kruche, aby myśleć o taperingu PEPP (program QE w wykonaniu EBC). Obecny termin prowadzenia skupu aktywów przewiduje kontynuację tych operacji przynajmniej do marca 2022 roku.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

W Turcji i w strefie euro dwucyfrowe odczyty inflacyjne

03 Sie 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Sierpień dla złotego?

02 Sie 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Letnie przesilenie

30 Lip 2021

Adam Fuchs