Za oknem mróz, ale na rynkach naprawdę gorąco: tąpniecie w Chinach, napięcia na bliskim wschodzie oraz odczyty PMI.

Dzisiaj inwestorzy wrócili na rynki po przerwie noworocznej. Kalendarz danych makroekonomicznych jest zdominowany przez odczyty PMI. Jeszcze w nocy naszego czasu zostały one podane dla Japonii i Chin. W Kraju Kwitnącej Wiśni indeks pozostał na poziomie sprzed miesiąca, osiągając wynik 52,6 pkt. Gorzej radzi sobie za to chińska gospodarka. Wynik 48,2 pkt jest gorszy zarówno od odczytu listopadowego jak i oczekiwań. Jest to już kolejny sygnał, że w Państwie Środka nie dzieje się dobrze.

Pogarszające się nastroje mają swoje odzwierciedlenie na tamtejszej giełdzie. Handel akcjami został zawieszony na pół godziny przed standardowym zamknięciem obrotu. Główne indeksy traciły po około 8%. Była to najsłabsza sesja od lipcowych spadków, kiedy rząd wprowadził serię rozwiązań mających zażegnać bessę. Część z tych działań, jak choćby zakaz sprzedaży akcji dla podmiotów posiadających co najmniej 5% udziałów w danej spółce, właśnie dobiega końca. Wydarzenia z giełdy przekładają się również na juana, który jest najsłabszy od 2011 roku. Obecnie jego kurs w stosunku do dolara wynosi 6,51 CNY. Chińskie problemy ciążą również pozostałym rynkom akcji. Japoński indeks NIKKEI stracił przeszło 3%. Również europejskie indeksy otworzyły się na czerwono, tracąc 2-3%.

Nastrojom na rynkach nie pomaga także sytuacja na bliskim wschodzie. Przyczyną wzrostu napięć między Arabią Saudyjską, a Iranem jest egzekucja 47 osób skazanych za terroryzm. Najwięcej kontrowersji wzbudziła śmierć szyickiego duchownego Nimra al-Nimra, którego Saudowie oskarżali o podżeganie do przemocy wobec policji. Religijny przywódca Iranu Ajatollah Ali Chamenei potępił to wydarzenie, twierdząc że “boska ręka” zemści się za śmierć męczennika, jak nazwał al-Namira. W wielu bliskowschodnich miastach doszło do demonstracji, a największa z nich miała miejsce w Teheranie, gdzie tłum podpalił ambasadę Arabii Saudyjskiej. W odpowiedzi Saudowie zerwali stosunki dyplomatyczne z Iranem i nakazali opuścić kraj irańskim dyplomatom w przeciągu 48 godzin.

Konflikty na bliskim wschodzie przeważnie skutkują drożejącą ropą oraz odpływem funduszy z rynków wschodzących na rzecz tak zwanych “safe haven”. Na razie rynki reagują umiarkowanie spokojnie, jednak zaostrzenie sporu jest obecnie jednym z dominujących ryzyk. Spór ten jest zaledwie fragmentem większej walki o wpływy na bliskim wschodzie między tymi dwoma państwami.

Dzisiaj poznaliśmy odczyty PMI również dla kilku państw europejskich. W Polsce indeks ten wyniósł 52,1 pkt i był dokładnie taki sam, jak poprzedni odczyt. Rynek jednak oczekiwał wyniku 52,4 pkt. W Hiszpanii miał on wartość 53 pkt, co oznacza, że był słabszy zarówno od oczekiwań (53,3 pkt), jak i listopadowego wyniku (53,1 pkt). Najbardziej pozytywnie zaskoczyli Szwajcarzy, którym w końcu udało się przebić zarówno granicę 50 pkt, jak i oczekiwania rynkowe, osiągając rezultat 52,1. Francja i Niemcy mogą pochwalić się odczytem lepszym od poprzedniego, uzyskując odpowiednio 51,4 pkt oraz 53,2 pkt. Wspólny indeks dla strefy euro również nie zawiódł inwestorów, poprawiając wynik listopadowy osiągnął 53,2 pkt. Trochę słabiej na tym tle wypadł odczyt w Wielkiej Brytanii, gdzie rezultat 51,9 pkt jest słabszy zarówno od poprzedniego, jak i od oczekiwanego wyniku.

O godzinie 14:00 poznaliśmy wstępne wyniki inflacji w grudniu dla Polski i Niemiec. Ciągle zmagamy się z deflacją, która jednak nieznacznie hamuje. GUS podał, że ceny w przeciągu roku spadły o 0,5%, a w porównaniu z listopadem o 0,2%. Nie są to dobre dane dla budżetu, który zakłada, że średnioroczny wzrost cen w przyszłym roku wyniesie 1,7%. Niższa inflacja będzie oznaczać niższe wpływy. W Niemczech inflacja wyniosła 0,2% rok do roku oraz 0% w stosunku miesięcznym.

Te wszystkie wydarzenia dość mocno odbijają się na złotówce, która traci do wszystkich najważniejszych walut. Euro wciągu dnia podrożało już o trzy grosze i obecnie kosztuje 4,30 zł. Podobny ruch można zaobserwować na dolarze, za który należy płacić ponad 3,95 zł. Mniej więcej tyle samo kosztuje frank szwajcarski. Funt brytyjski drożeje już 5 groszy i kurs przekroczył poziom 5,83 zł. Prawdopodobnie rynek zakończył już korektę na polskiej walucie i wracamy do trendu wzrostowego.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Niewiele zmian

21 Sty 2019

Mateusz Wielewicki

Komentarz walutowy

Piątek też ciekawy

18 Sty 2019

Mateusz Wielewicki

Komentarz walutowy

Cisza na złotym

17 Sty 2019

Mateusz Wielewicki