Odczyty, które prezentuje GUS, pokazują, że nasza gospodarka powoli pokazuje koronakryzysowi drzwi wyjściowe. Zarówno dane dot. przemysłu, jak i rynku pracy zaskakują analityków in plus, co może zwiastować, że odbicie gospodarcze będzie nad Wisłą imponujące (niektóre banki już rewidują w górę tegoroczne tempo PKB). Paradoksalnie ma to ograniczony wpływ na pozycję polskiego złotego, który na razie popadł chyba w marazm i ciekawe, kiedy się z niego wydostanie (o ile w ogóle w najbliższym czasie)?

Funt i inflacja stabilnie

Dziś z Wysp dotarł pakiet danych dotyczący marcowej inflacji. Najistotniejszy wskaźnik CPI rok do roku (r/r) wyniósł 0,7% i był minimalnie niższy od prognoz, ale za to wyższy od wyniku sprzed miesiąca. Pokazuje to, że Brytyjczycy mogą być jeszcze spokojni w oczekiwaniu na gospodarcze odbicie, którego nie zaburzy zbyt szybki wzrost cen. Za to Bank Anglii ze swoim celem inflacyjnym na poziomie 2% może bez obaw czekać z jakimikolwiek ruchami w kontekście stóp procentowych. Poranne odczyty zdają się dziś wspierać szterlinga, choć im dalej w sesję, tym to wsparcie staje się coraz mniej wyraźne. O godz. 15 kurs EUR/GBP jest przy poziomie wczorajszego zamknięcia na 0,863 £, podobnie kurs GBP/CHF, który znajduje się przy 1,276 ₣ i jedynie silny dziś na szerokim rynku dolar pokazuje funtowi miejsce w szeregu, a kurs GBP/USD spada do 1,390 $. Polski złoty jeszcze ugina się pod presją, a kurs funta znajduje się w okolicach 5,273 zł.

Polsce kryzys już nie straszny

Istotne odczyty opublikował w środę także GUS. Na pierwszy ogień poszedł rynek pracy, który chyba w żadnym momencie epidemii nie był blisko żadnego kryzysu (uwzględniając, że dane dotyczą średnich i dużych przedsiębiorstw, czyli zatrudniających powyżej 9 pracowników). W marcu w ujęciu rocznym przeciętne wynagrodzenie wzrosło aż o 8%, znacznie przebijając oczekiwania analityków (czyli 5,5%). Kwotowo mówimy o 5929,05 zł brutto. Mniej pozytywna informacja to spadające już od roku zatrudnienie, tym razem mowa o -1,3% r/r (czyli 80 tys. pracowników), co idealnie trafiło w prognozy. Jednak za plus należy uznać, że dynamika spadków tego wskaźnika wyhamowała.

Dalej mamy już tylko dobre informacje, a niektórzy mogliby stwierdzić, że wręcz szokujące. W marcu produkcja przemysłowa w Polsce wzrosła o rekordowe 18,9% r/r. Oczywiście musimy pamiętać o efekcie bazy, gdyż to właśnie rok temu mogliśmy nad Wisłą zobaczyć pierwsze efekty koronakryzysu. Nie zmienia to faktu, że wynik przebił o prawie 6 p.proc. prognozy analityków, równocześnie pokonując krzywą wieloletniego trendu. A ponieważ „sky is the limit” (tzn. kwietniowa baza będzie jeszcze niżej), to ekonomiści spodziewają się następnego odczytu na poziomie nawet 40% r/r (!). Polski przemysł wymazuje jakikolwiek efekt pandemii, a oczekiwane na całym świecie gospodarcze ożywienie jest świetnym prognostykiem na przyszłość. Jeżeli dorzucimy do tego jeszcze inflację producencką PPI na poziomie 3,9%, to teoretycznie polski złoty powinien mieć dziś świetne warunki do walki na rynku walutowym.

Złotemu na razie wszystko przeszkadza

Jednak teoria swoje, a praktyka swoje. Inwestorzy najwyraźniej w żaden sposób nie zwracają uwagi na nasze dane makro. Złoty wykazuje dziś minimalną chęć do walki na foreksie. Częściowo winę można zrzucić na kontratakującego dolara amerykańskiego. Kurs EUR/USD tańczy dziś na 1,20$ i jedyna nadzieja wspólnej waluty w tym, że już kilka prób wybicia tej psychologicznej bariery zakończyło się niepowodzeniem. W tej chwili nie można jednak wykluczyć ruchu w żadną stronę na głównej parze walutowej świata, a to może determinować zachowania reszty rynku. Jednak w kontekście PLN byłaby to pewnie tylko część prawdy. Przynajmniej do godz. 15, złoty prezentuje formę, do której w jego wypadku powinniśmy po prostu się przyzwyczaić, przynajmniej w najbliższej przyszłości. Oznacza to, że może on w mniejszym stopniu korzystać z risk off, a odwrotny sentyment będzie mu bardziej ciążył. Jednak za najbardziej prawdopodobne można uznać, że mimo pewnych ruchów, będzie się on utrzymywał (z różnym zakresem ograniczeń) w trendzie bocznym na parach z głównymi walutami. Przynajmniej do czasu sądowych rozstrzygnięć dot. kredytów walutowych albo większej liczby sygnałów ze strony RPP w kontekście podwyżki stóp procentowych (na co jednak nie ma wielkich nadziei). O godz. 15 kurs euro jest przy 4,557 zł, kurs dolara w okolicach 3,794 zł, a kurs franka dociera do 4,132 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Ryzyka wygrywają, ale PLN dzielnie walczy

21 Sty 2022

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Taryfikator inwazji

20 Sty 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Rynek już wie

19 Sty 2022

Krzysztof Adamczak