Chociaż z europejskich przedsiębiorstw napłynęły całkiem pozytywne wskaźniki PMI, to nie są one w stanie podźwignąć pogarszających się nastrojów na rynkach. Brytyjska gospodarka dostaje zadyszki i spycha funta w coraz głębszą przepaść. Złoty mimo rynkowego risk off pozostaje stabilny.

PMI na plus

Europejskie przedsiębiorstwa wierzą w lepszą przyszłość. Przynajmniej taki wniosek można wysnuć po publikacji najnowszych wskaźników PMI, gdzie ankietowani menedżerowie wyrażają swoje nastawienie w najbliższym horyzoncie czasowym. W piątek dane dotyczą Niemiec, Francji i łącznie całej strefy euro. Najważniejsza informacja to fakt, że wszystkie wyniki utrzymują się stabilnie powyżej pułapu 50 pkt, który oddziela rozwój od recesji. Poniżej prognoz znalazło się jedynie wskazanie dla niemieckiego przemysłu (54,1 pkt). Nie można wykluczyć, że to właśnie w tę gałąź gospodarki i ten kraj mogą najmocniej uderzyć sankcje nakładane na Rosję. Chociaż ogólny wydźwięk odczytów należy uznać za pozytywny, to nie dał on wytchnienia wspólnej walucie. Euro wraz z pogorszeniem nastrojów na koniec tygodnia znowu traci do dolara. Możliwe, że mimo sondaży sprzyjających Macronowi, wynik wyborów prezydenckich we Francji wciąż pozostaje w pewnym stopniu ryzykiem. Kurs EUR/USD wraca w okolice 1,08 $.

GBP pod wyraźną presją

Gorsze dane nadeszły dziś zza Kanału La Manche. Chociaż brytyjskie PMI także utrzymują się powyżej 50 pkt, to jednak niekorzystnie rozminęły się z prognozami. Warto jednak pamiętać, że przez większą część pandemii wyspiarskie wskaźniki wyprzedzające były zdecydowanie lepsze od tych z kontynentu. Dlatego też pewne ochłodzenie oczekiwań może im nawet wyjść na korzyść. Nie mniej rezultaty gorsze od konsensusu rynkowego należy uznać za publikację o negatywnym wydźwięku. Robi się jeszcze pochmurniej, gdy dołożymy do tego odczyty dotyczące sprzedaży detalicznej. Także w tym przypadku wypadły one zdecydowanie poniżej prognoz. W marcu w ujęciu rocznym sprzedaż wzrosła jedynie o 0,9%. Warto zwrócić uwagę, że w analogicznym okresie 2021 r. ten sam wskaźnik był na minusie, więc trudno mówić o negatywnym efekcie bazy. Jeszcze gorzej wygląda to w ujęciu miesięcznym, gdzie widać spadek o 1,4%. Czyżby dla Wyspiarzy nadchodziły trudniejsze czasy? Wydaje się, że jeszcze za wcześnie na takie wnioski, ale pewna zadyszka tamtejszej gospodarki jest dostrzegalna. Dzisiejsze odczyty na pewno nie pomogły GBP, który otrzymuje poważne ciosy na szerokim rynku. W trakcie piątkowej sesji traci on w odniesieniu do dolara czy euro już powyżej 1%. Kurs GBP/USD jest na najniższych poziomach od lata 2020 roku. Szterling jest tak mocno sponiewierany, że w podobnym stosunku przegrywa dziś nawet z niezbyt witalnym złotym. Kurs funta oscyluje przy 5,53 zł.

PLN stabilny w niesprzyjającym otoczeniu

Pozytywnie wypadła sprzedaż detaliczna w Polsce. W marcu w ujęciu rocznym wzrosła ona o 22%, wyraźnie poprawiając wynik sprzed miesiąca i równocześnie przebijając prognozy. Ale właśnie, czy taki rezultat jest jednoznacznie pozytywny w obecnym otoczeniu? Tak rosnąca sprzedaż może być niestety zarówno objawem, jak i przyczyną wysokiej dynamiki cen. Konsumenci wolą wciąż wydawać pieniądze, mając świadomość, że ich wartość spada w zastraszającym tempie, a także dlatego, że za miesiąc te same produkty i usługi mogą być jeszcze droższe. To sprawia, że pieniądza w obiegu jest jeszcze więcej, a tym samym spirala inflacyjna nie zwalnia. Chociaż bardzo bym nie chciał, to możliwe, że w nadchodzących miesiącach prawie każdy odczyt trzeba będzie w pewnym stopniu odnosić do dynamiki cen. Oby tylko trzecie dziesięciolecie XXI wieku w przyszłych podręcznikach historii nie stało się całą dekadą wysokiej inflacji. Wracając do teraźniejszości, to niestety koniec tygodnia przebiega pod dyktando wyraźnie gorszych nastrojów. Traciły już giełdy azjatyckie, a kolor czerwony rozlał się po całej Europie. Tym samym frankfurcki DAX spada o prawie 2%, a kroku niestety dotrzymuje mu także warszawski WIG20 (-1,7%). Mimo wszystko można powiedzieć, że zadziwiająco spokojnie zachowuje się PLN. Co prawda traci do USD, kurs dolara próbuje wrócić powyżej 4,29 zł, ale zakres tej zmiany jest bardzo podobny do wydarzeń na EUR/USD. Widać też osłabienie złotego w stosunku do CHF, ale kurs franka ma duży problem z powrotem powyżej 4,50 zł. Na EUR/PLN powinniśmy chyba przyzwyczaić się do pojęcia konsolidacja, ponieważ trwa ona już od końca marca. Dziś kurs euro nie potrafi za bardzo oderwać się od 4,63 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Słaby finisz dobrego tygodnia na EUR

27 maja 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

FOMC ostrzy pazurki

26 maja 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Euro na hamulcu

25 maja 2022

Krzysztof Adamczak