Kolejne ważne instytucje ekonomiczne publikują prognozy gospodarcze, które nie napawają optymizmem. Widać, że takie sygnały powoli docierają także do inwestorów, co może zwiastować korektę na indeksach giełdowych. Kolejnym impulsem do ruchu na rynkach będzie wieczorna decyzja Fed.

Kryzys na horyzoncie

Kolejne prognozy międzynarodowych organizacji nie pozostawiają wątpliwości, gospodarczo czeka nas najtrudniejszy czas od kilku dziesięcioleci. W poniedziałek Bank Światowy opublikował raport, w którym przewiduje spadek globalnego PKB o 5,2% w 2020 roku. Gospodarki krajów rozwiniętych mają zmniejszyć się o 7%, a rynków wschodzących o 2,5% (pierwszy raz odkąd w 1960 r. zaczęto podawać takie dane). To jest ten pozytywny scenariusz, który zakłada, że wiele obostrzeń zniknie do końca czerwca. Niestety istnieje też mniej optymistyczne spojrzenie, które przewiduje drugą falę epidemii w miejscach, w których wygasa pierwsza, a co za tym idzie przedłużenie blokad o trzy miesiące. Wtedy PKB w krajach rozwiniętych będzie na minusie od 8 do 10%, a na rynkach wschodzących wyniesie -5%. W tym przypadku w 2021 r. światowy wzrost wynoszący 1,3% będzie ledwo zauważalny. Polska przy lepszym rozwoju wydarzeń ma wykazać spowolnienie na poziomie 4,2% w tym roku, ale w przyszłym już urosnąć o 2,8%.

Dziś swoje przewidywania opublikowało także OECD, której eksperci również przyjęli dwa scenariusze. W pierwszym globalne PKB w 2020 r. spadnie o 6%, a w 2021 r. wzrośnie o 5,2%. W drugim, przewidującym nawrót pandemii, instytucja prognozuje skurczenie się światowej gospodarki o 7,6% w tym roku i wzrost o 2,8% w przyszłym. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju widzi trudniejszą sytuację Polski w czasach koronakryzysu. Przy optymistycznych założeniach nasza gospodarka zmniejszy się o 7,4% w 2020 r., by następnie zaliczyć odbicie o 4,8% w 2021 r. Jeżeli jednak nastąpi drugie uderzenie COVID-19, to spadek PKB może wynieść 9,5% w tym roku, a wzrost 2,4% w kolejnym. Takie wyniki umieszczają nas w środku stawki krajów zrzeszonych w OECD. Bezrobocie nad Wisłą ma wzrosnąć do 7,3-7,9%. Ekonomiści chwalą polski rząd za zapewnienie wsparcia przedsiębiorcom, które pomogło ograniczyć skutki pandemii, ale równocześnie zalecają zawieszenie zakazu handlu w niedzielę, a przy gorszym scenariuszu zawieszenie lub zniesienie podatku bankowego.

Nie tak zielono

Spadki obserwowane w tym tygodniu na prawie wszystkich najważniejszych parkietach giełdowych (po dynamicznych wzrostach, które prawie zamknęły „pandemiczną lukę”) mogą wskazywać, że inwestorzy wreszcie postanowili otworzyć oczy na fundamenty. Oba raporty opisane powyżej mogły mieć znaczący wpływ na zmianę nastawienia. Wyjątkiem jest nowojorski NASDAQ100, grupujący spółki technologiczne, które w większości zyskują w czasie obecnego kryzysu, napędzane także zmianą pewnych nawyków wśród konsumentów (m.in. wzrosty e-commerce). Obraz tego indeksu w tej chwili można określić krótko „sky is the limit” i brak tu sygnałów końca obecnej fali wzrostowej. Mimo wszystko na większości rynków czuć atmosferę niepewności, którą podsyca oczekiwanie na wieczorne decyzje FOMC. W takich okolicznościach złotemu trudno szukać wsparcia na szerokim rynku. Zamieszanie wokół naszego kraju powiększają też ostatnie rekordowe wyniki dziennych zakażeń SARS-COV-2. Wciąż trudno mówić o korekcie na głównych parach z PLN, ale przy wzroście awersji do ryzyka staje się ona bardziej prawdopodobna. O godz. 15:30 kurs euro wynosił 4.4561 zł, kurs dolara 3,9193 zł, kurs franka 4,1460 zł, a kurs funta 5,0048 zł.

Głos zza oceanu

Oczy skierowane są dziś za Atlantyk, gdzie wieczorem polskiego czasu FOMC opublikuje komunikat po posiedzeniu. Jednak tym razem rynki nie spodziewają się obniżki stóp procentowych (powoli nie ma czego obniżać), ale prawie jak samospełniająca się przepowiednia prawie wszyscy oczekują informacji o możliwości wdrożenia innych posunięć, a konkretnie o tzw. kontroli krzywej rentowności. Dzięki temu rentowność długoterminowych obligacji ma być utrzymywana na bardzo niskim poziomie. Pomoże to finansować deficyt, galopujący od wybuchu pandemii (chociaż wcześniej też nie było kolorowo), ale może też zmniejszyć wpływ QE na rynki i być powodem do korekt, np. na najważniejszej parze walutowej EURUSD, która podchodzi już pod 1,14$, a dolar wydaje się w tej chwili mocno przeceniony. Jednak na stole wciąż jest możliwość, że Jerome Powell poprzestanie dziś  na standardowych zapewnieniach, iż amerykańska władza monetarna jest gotowa zrobić wszystko, aby wesprzeć tamtejszą gospodarkę, ale nie wykona żadnego znaczącego ruchu na tym posiedzeniu. Polscy inwestorzy z powodu jutrzejszego święta będą mieli ograniczoną możliwość reakcji na te wydarzenia, więc przy mniejszej płynności możliwe są wyraźniejsze ruchy na złotym.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Zaskakujące tarcia wewnątrz partii rządzącej w Polsce

18 Wrz 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Szef FOMC nie sprostał wysokim oczekiwaniom

17 Wrz 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

RPP zawiedziona dostosowaniem polskiej waluty

16 Wrz 2020

Krzysztof Pawlak