W środę poznaliśmy pokaźny pakiet danych o dynamice cen na Starym Kontynencie. Ścieżka inflacyjna jest dość jasna, a obraz wskaźników PPI może świadczyć o tym, że na wygaszenie dynamiki przyjdzie nam poczekać nawet kilka kwartałów. Przy zwalniającej produkcji przemysłowej będą wracać pytania o możliwość stagflacji.

Wyspiarze zdjęli nogę z gazu

Zacznijmy jednak od pozytywnych informacji, a te nadeszły z Wielkiej Brytanii. Wrześniowy wyspiarski wskaźnik CPI w ujęciu rocznym zwolnił do poziomu 3,1%, będąc minimalnie niższym od prognoz. Wciąż za wcześnie na uznanie, że Zjednoczone Królestwo już poradziło sobie ze zbyt wysoką dynamiką cen. Jednak takie odczyty mogą doprowadzić do kolejnej wolty ze strony prezesa Banku Anglii Andrew Baileya, który ostatnio brzmiał coraz bardziej jastrzębio, co zwiastowało zmianę w podejściu brytyjskiej władzy monetarnej. Teraz może dojść do spekulacji, czy zacieśnienie polityki rzeczywiście znajduje się tuż za rogiem. Odbicie tej niepewności dostrzeżemy dziś na funcie, który w ostatnim czasie był jedną z jaśniej świecących gwiazd forexa. W środę obserwujemy korektę tego ruchu, co z jednej strony jest zdrowym objawem po serii wzrostów, a z drugiej właśnie efektem niepewności co do dalszej ścieżki monetarnej w Wielkiej Brytanii. Po godz. 14 kurs funta jest wciąż powyżej 5,42 zł.

Ceny w górę, produkcja w dół

Z reguły z oczywistych przyczyn uwaga opinii publicznej skupia się na inflacji konsumenckiej. Jednak często jest ona ściśle powiązana z inflacją producencką. Jeżeli rosną ceny materiałów niezbędnych do produkcji, to z dużym prawdopodobieństwem należy oczekiwać, że po pewnym czasie przełoży się to na wzrost cen produktów na półkach sklepowych. Stąd dzisiejsze dane wskazują, że podwyższona dynamika cen ma duże szanse towarzyszyć nam przez kolejne kwartały. W największej europejskiej gospodarce wrześniowy wskaźnik PPI w ujęciu rocznym wyniósł 14,2%, znacznie (bo o 1,5 p.p.) przekraczając oczekiwania. W celu lepszego uświadomienia, w jakim miejscu się znajdujemy, warto zaznaczyć, że Niemcy z wyższymi poziomami musieli mierzyć się prawie 50 lat temu(!). Dziś poznaliśmy również polskie PPI, które we wrześniu rok do roku wyniosło 10,2%, minimalnie przebijając prognozy. Od początku roku każdy miesiąc to wyższy wynik, a nad Wisłą podobne rezultaty ostatnio widzieliśmy ponad 20 lat temu. GUS w środę dodatkowo poinformował o produkcji przemysłowej w naszym kraju. Tutaj tempo niestety zwalnia, a w ujęciu rocznym wyniosło 8,8%, będąc jednak powyżej konsensusu rynkowego. Za problemy z rosnącą inflacją producencką przy równoczesnym osłabieniu produkcji odpowiadają trwające kłopoty podażowe, których doświadcza cały świat. Jednym z przykładów (na który zwracałem uwagę już wczoraj) jest zawieszenie na kilka dni funkcjonowania polskich fabryk Volkswagena.

Wspólnota problemu

Na koniec crème de la crème dzisiejszych odczytów, czyli publikacja inflacyjna Eurostatu. W ujęciu rocznym ceny w strefie euro poszły w górę o 3,4%, a w całej Wspólnocie o 3,6%. Ostatnio tak wysokie wskaźniki były widoczne w 2008 roku. Przypominam, że cel inflacyjny ECB ustalony jest na 2%, a poniżej niego znalazły się tylko trzy państwa: Malta, Portugalia i Grecja. Czołówka klasyfikacji oddalona jest zarówno rezultatowo, jak i geograficznie. Pierwsze dwa miejsca to Estonia i Litwa, które wykazały 6,4%, ale Polska dzielnie broni ostatniego miejsca na podium z wynikiem 5,6%. Bez niespodzianek inflacyjny koszyk najbardziej obciąża kategoria energia, gdzie ceny poszybowały o 17,6%. Trwający kryzys energetyczny każe przewidywać, że w tym wypadku w nadchodzących miesiącach niewiele się zmieni. Najmniej wzrosły koszty usług (1,7%), co także staje się już standardem.

Na razie mało kto wierzy, że takie wskaźniki zmienią cokolwiek w postępowaniu europejskich decydentów, z których większość bierze udział w „wyścigu gołębi”. Taki brak oczekiwań nie pomaga pozycji wspólnej waluty, która dziś lekko słabnie w stosunku do dolara, a kurs EUR/USD po godz. 14 podąża w kierunku 1,162 $. Polski złoty także nie potrafi obrać wyraźnego kierunku w trakcie środowej sesji, ale jego obecna konsolidacja jest chyba coraz bardziej męcząca dla wszystkich, co może zwiastować nieodległe wybicie. Kurs euro znajduje się powyżej 4,58 zł, kurs dolara utrzymuje się ponad 3,94 zł, a kurs franka balansuje na 4,27 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Wracamy do pandemicznego świata finansów

26 Lis 2021

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Tarczownicy do szyku!

25 Lis 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Kiedy słowa mogą ranić

24 Lis 2021

Adam Fuchs