Trudno nie oczekiwać na kolejne odczyty makroekonomiczne z rosnącym niepokojem. Dziś otrzymaliśmy kolejne dowody na to, że kryzys ekonomiczny nie tyle czai się za rogiem, ile już stoi w przedpokoju i zaraz rozgości się w naszym salonie. W trakcie środowej sesji ma to jednak umiarkowany wpływ na polskiego złotego.

Inflacja po europejsku

Poznaliśmy dziś odczyty inflacji konsumenckiej z dwóch istotnych rynków, a mianowicie z Wielkiej Brytanii oraz UE. Zacznijmy od Wyspiarzy, którzy nie dość, że po formalnym wystąpieniu ze Wspólnoty są osamotnieni w walce z gospodarczymi skutkami kryzysu, to równocześnie w tej chwili na Starym Kontynencie są najbardziej dotknięci samą epidemią, mając najwięcej zakażonych i zmarłych z powodu koronawirusa. W kwietniu w ujęciu rocznym na terenie Zjednoczonego Królestwa ceny wzrosły o 0,8% (miesiąc wcześniej było to 1,5%), co jest najsłabszym wynikiem od sierpnia 2016 roku, czyli okresu związanego z niepewnością po brexitowym referendum. Oznacza to również coraz większy dystans do celu inflacyjnego określonego przez Bank Anglii na 2%. Warto jednak w tym miejscu nadmienić, że tamtejsze Narodowe Centrum Statystyki z powodu tzw. lockdownu nie było w stanie zebrać informacji o cenach aż ⅕ produktów z koszyka i było zmuszone estymować ich koszt lub szukać zamienników. Mimo wszystko nie zmienia to faktu, że zastępca szefa BoE Ben Broadbent nie ukrywa, że możliwa jest nawet deflacja jeszcze przed końcem tego roku. Już w tej chwili program ratunkowy dla gospodarki uruchomiony przez brytyjski bank centralny wynosi 200 mld funtów, a wielu ekonomistów przewiduje jego dalsze zwiększenie na najbliższym posiedzeniu 18 czerwca. Rynki coraz mocniej wierzą też w dalsze cięcie stóp procentowych do końca 2020 roku, co oznaczałoby dołączenie przez Brytyjczyków do klubu “mniej niż zero” (w tej chwili główna stopa wynosi 0,10%).

Również Eurostat opublikował dziś dane dotyczące kwietniowej inflacji konsumenckiej. W ujęciu rocznym wyniosła ona dla strefy euro i całej UE odpowiednio 0,3% i 0,7%, co daje najgorszy wynik od prawie 4 lat. Całemu blokowi najbardziej ciążą Słowenia (-1,3%), Cypr (-1,2%) oraz Estonia i Grecja (-0,9%). Na drugim końcu znajdują się kraje naszego regionu, czyli Czechy (3,3%), Polska (2,9%) i Węgry (2,5%). Na spadek inflacji duży wpływ miały pikujące ceny energii, które rok do roku były niższe o 9,7% i jest to związane w dużej mierze z napiętą sytuacją na rynkach surowcowych. Ceny żywności, alkoholu i papierosów wzrosły o 3,6%, a inflacja największego sektora, czyli usługowego wyniosła 1,2%.

Praca po polsku

Dzisiejsze odczyty z rodzimego rynku pracy były negatywnym zaskoczeniem. Polacy coraz wyraźniej odczuwają skutki koronakryzysu. W kwietniu pierwszy raz od 2013 r. zatrudnienie w średnich i dużych firmach (powyżej 9 pracowników) spadło i to aż o 2,1% przy prognozach na poziomie -0,5%, czyli analitycy (nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz w trakcie epidemii) drastycznie rozminęli się z rzeczywistością. Dobrze obrazuje to trudności, z jakimi muszą mierzyć się eksperci w tak niestandardowym czasie, ale w żaden sposób nie jest to pocieszające dla zwykłych zjadaczy chleba. Jeszcze w grudniu zatrudnienie rosło o 2,6%, co jeszcze lepiej podkreśla, że w tej chwili kończy się nad Wisłą tzw. rynek pracownika. GUS w komentarzu do najnowszych wyników dodaje, że na tak mocny zjazd wskaźnika złożyło się kilka czynników, m.in. nieprzedłużanie umów terminowych, ale też pobieranie przez pracowników zasiłków opiekuńczych, chorobowych, jak również przebywanie na urlopach bezpłatnych. To w zależności od ogólnej długości ich trwania mogło także zaważyć na sposobie ujmowania tych osób w przeciętnym zatrudnieniu. Dziś poznaliśmy też wysokość przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, które wyniosło 5285,01 zł brutto. Na rękę pracownika zatrudnionego na umowę o pracę wychodzi przy takiej stawce około 3815 zł. Mowa więc o wzroście o 1,9% rok do roku. Ten odczyt także potwierdza coraz trudniejszą sytuację polskich pracobiorców, ponieważ prognozy wskazywały na wynik na poziomie 4,5%, a jeszcze miesiąc wcześniej płace szły w górę o 6,3% i ostatnie lata przyzwyczaiły nas właśnie do takiej dynamiki. Nie pozostaje nam nic innego, jak przyzwyczajać się do zupełnie nowej rzeczywistości.

 

Po wczorajszym umacnianiu się złotego na szerokim rynku, co w dużej mierze związane było z poprawą nastrojów wśród inwestorów i włączeniem w większym stopniu trybu “risk on”, w środę trudno mówić jeszcze o korekcie, ale możemy się już pokusić o stwierdzenie o lokalnej konsolidacji. Za scenariusz bazowy nadal warto przyjąć marsz w kierunku południowym, tym bardziej że największe parkiety giełdowe próbują dziś odrobić wtorkowe straty, a rynki coraz bardziej chcą wierzyć w lepsze jutro. Niestety każde napięcie w gospodarczej lub geopolitycznej układance może szybko zmienić nastroje. Po godz. 14 kursy walut prezentują się następująco: kurs euro to 4,5442 zł, kurs franka szwajcarskiego wynosi 4,2936 zł, kurs dolara to 4,1471 zł, a kurs funta 5,0860 zł. Dziś warto też (chociaż w tym przypadku zawsze warto) zwracać uwagę na najważniejszą parę walutową świata, ponieważ EURUSD podejmuje dziś kolejne próby wybicia ograniczenia na 1,096.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Inwestorzy boją się ponownego zamknięcia gospodarek

26 Paź 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Każdy wygrał, więc nic się nie zmieniło

23 Paź 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

7,5 zamienić w 5

22 Paź 2020

Krzysztof Adamczak