Globalne zjawisko, w którym Polska jest jednym z liderów. Brzmi całkiem nieźle, prawda? Gorzej, że tym razem mowa o dynamice cen. Niestety wiele wskazuje na to, że przyjdzie nam się przyzwyczaić, czy może raczej dostosować do funkcjonowania w otoczeniu galopującej inflacji i wysokich stóp procentowych. Już za dwa dni RPP da nam kolejny powód do „radości”.

Chociażbym chodził ciemną doliną…

Splot czynników, pchających inflację na poziomy niewidziane od kilkudziesięciu lat, staje się powoli węzłem gordyjskim. Jednak na próżno szukać miecza, który mógłby go przeciąć i zakończyć ten problem. Tak naprawdę można pokusić się o tezę, że z każdym miesiącem i każdym tygodniem dokładane są kolejne supły do tego galimatiasu. Zjawisko można w dużej mierze nazwać globalnym, a przynajmniej dotykającym najbliższego gospodarczo Polsce otoczenia. Jeśli w państwach rozwiniętych, jak choćby w Republice Federalnej (czyli u naszego głównego partnera handlowego), wzrost cen przekracza już 7%, tym samym pokazując dynamikę niewidzianą od 40 lat, to problem nabiera coraz większej wagi. Kiedy wskaźnik CPI w ujęciu rocznym dla całej strefy euro sięga 7,5%, to trzeba mieć świadomość, że wirus proinflacyjny nie zniknie po podaniu, jednej, dwóch, czy nawet trzech dawek jakiegoś medykamentu. Po prostu sytuacja, w której się znaleźliśmy, nie jest możliwa do rozwiązania za pomocą czarodziejskiej różdżki w postaci jakichś prostych i szumnych działań. Jeśli ktoś twierdzi, że można szybko i bezboleśnie usunąć ten nowotwór z gospodarczego organizmu, to jest zwyczajnie szarlatanem. A recepty przepisywane przez znachorów często prowadzą do pogorszenia stanu zdrowia pacjenta. Musimy przygotować się na maraton, w którego trakcie niejednokrotnie zwątpimy w możliwość dotarcia do mety. Linia końcowa powinna leżeć w celu inflacyjnym NBP, określonym na 2,5% (+/- 1 p.proc). Przy obecnej dynamice cen nad Wisłą, która w marcu sięgnęła 10,9%, coraz trudniej wyobrazić sobie pokonanie tego dystansu. Jednak nie możemy przestawać wierzyć, że chociaż w długim terminie, to taka możliwość istnieje. Odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych i efekt tzw. drugiej rundy (spirala cenowo-płacowa) będą niestety kolejnym czynnikiem obciążającym w najbliższych miesiącach.

…to złym rozwiązaniom nie ulegnę?

Chociaż za wzrost cen w naszym kraju w dużej mierze odpowiadają czynniki zewnętrzne, czy też pozostające poza kontrolą naszych władz, to ostatnie miesiące charakteryzują się wzmożoną aktywnością decydentów. Rada Polityki Pieniężnej nie miała już w pewnym momencie wyboru i weszła na ścieżkę zacieśniania monetarnego. Niestety zdaniem wielu analityków była to spóźniona reakcja, przez co i jej efekt pozostaje mocno ograniczony. Jeśli do tego dołożymy komunikację, która długo nie stawiała jasno sprawy nastawienia RPP, to otrzymujemy bardzo duże zaburzenie możliwości oddziaływania samych podwyżek stóp. Zresztą casus czeski, gdzie bank centralny zaczął działać z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem w stosunku do naszych władz monetarnych (komunikacyjnie pozostając przez ten cały czas wyraźnie jastrzębim), pokazuje, że ruchy na stopach po pierwsze mogą mieć ograniczony wpływ w aktualnym otoczeniu, a po drugie ich oddziaływanie jest odłożone w czasie (nawet kilku kwartałów). Jednak trudno wyobrazić sobie w tym momencie inny sposób postępowania ze strony Rady niż kolejne podwyżki stóp. Gorzej, jeśli władza wykonawcza i ustawodawcza w tym samym momencie dolewają już nie oliwy, a raczej benzyny do ognia. Część działań, chociaż bolesna jest zrozumiała. Tutaj mam na myśli głównie proces odchodzenia od zakupu rosyjskich surowców. Niestety inne plany i wdrożenia, mimo że też szlachetne w chęci ulżenia obywatelom, to ostatecznie będą kolejnymi klockami w budowie inflacyjnej wieży. W tym przypadku można wspomnieć o obniżkach podatków, które według najnowszego nabytku Ministerstwa Finansów, czyli wiceministra Sobonia (to już jego czwarty resort, tacy fachowcy i omnibusy to sól obozu rządzącego) zadziałają kojąco na portfele obywateli. Jednak zapomina przy tym dodać, że skoro w obrocie gospodarczym pozostanie więcej gotówki, to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością zostanie ona szybko skonsumowana. A to będzie kolejny czynnik proinflacyjny, który w połączeniu z innymi pozwoli nam bardzo dobrze zaznajomić się z dwucyfrową dynamiką cen. Warto mieć tego świadomość i pozbyć się złudzeń w kolejnych kwartałach. Dodatkowo pamiętając, że już niedługo zacznie się festiwal wyborczych, a więc zapewne kosztownych obietnic (wybory do parlamentu planowane są jesienią 2023 roku).

Złoty w defensywie, kurs dolara w górę

Teoretycznie oczekiwana podwyżka stóp procentowych w Polsce powinna wpływać mobilizująco na złotego. Możliwe, że ta rozgrywka jeszcze przed nami (posiedzenie RPP w środę), ale nie można wykluczyć, że przez pewność tego ruchu jego wpływ został już w dużej mierze zdyskontowany. W poniedziałek PLN pozostaje pod presją, która w sporej mierze wynika z niezbyt pozytywnego sentymentu na rynku. Większość istotnych europejskich indeksów giełdowych (oprócz Amsterdamu) jest ledwo nad kreską, a warszawski parkiet wręcz się zaczerwienił. Na rynku walutowym gorsze nastroje dostrzegalną są w umocnieniu CHF czy USD. To właśnie dolar zdaje się spychać rodzimą walutę do defensywy. Kurs EUR/USD wraca właśnie do poziomu stabilizacji z ostatnich tygodni, czyli okrągłego 1,10 $. Przed godz. 15 kurs euro utrzymuje się powyżej 4,63 zł, kurs dolara balansuje na 4,21 zł, kurs franka sięga 4,54 zł, a kurs funta to 5,52 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Słaby finisz dobrego tygodnia na EUR

27 maja 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

FOMC ostrzy pazurki

26 maja 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Euro na hamulcu

25 maja 2022

Krzysztof Adamczak