Euro najdroższe od 3 lat
Skalę presji na złotego doskonale widać na wykresie EUR/PLN. Jeszcze na początku roku za euro trzeba było płacić 20 groszy mniej, a powyżej 4,41 zł kurs znajdował się ostatnio trzy lata temu. Gdzie leży kres osłabienia złotego? Kolejny cios może nadejść z alei Szucha, pomocną dłoń może wyciągnąć RPP, a nowe rynkowe rozdanie może wyznaczyć wyborczy tydzień w USA.
PLN pod prąd sentymentu
Pierwsza sesja listopada jest dla złotego szczególnie dotkliwa. Nasza waluta wyraźnie traci wobec euro, ale też wobec franka (kurs CHF/PLN to blisko 4,81 zł), choć nastroje rynkowe w dużej mierze sprzyjają bardziej ryzykownym aktywom. Dolar jest dziś wyraźnie słabszy, a kurs EUR/USD utrzymuje się zauważalnie powyżej 1,12 $. Rentowności 10-letnich obligacji spadają dość solidarnie. Na fali wciąż enigmatycznych informacji o deeskalacji na Bliskim Wschodzie wyraźna przecena dotyka surowce energetyczne – baryłka ropy Brent kosztuje poniżej 109 $, pierwszy raz od 10 dni. Na europejskich giełdach także dominują pozytywne nastroje, choć w ciągu dnia przygasają, a prym wiedzie Madryt (+0,6%). Na tym tle kiepsko wypada Warszawa, gdzie WIG20 traci 1,2%. Wreszcie, co z czysto walutowego punktu widzenia najważniejsze, złoty wyraźnie odstaje od swoich regionalnych towarzyszy. Szczególnie dobry dzień ma węgierski forint, ale i czeska korona nie ma na co narzekać. PLN traci dziś także wobec tych walut, a kurs CZK/PLN wyszedł powyżej 0,18 zł pierwszy raz od trzech lat. Taki układ wskazuje, że problemów złotego trzeba szukać w czynnikach lokalnych.
Dostosowanie profilu ryzyka
Jeżeli teza o lokalnym źródle słabości złotego jest zasadna, wzrok naturalnie kieruje się na aleję Szucha w Warszawie, gdzie mieści się Trybunał Konstytucyjny. Można założyć, że (przynajmniej chwilowo) konflikt wokół TK wszedł w fazę rynkowej wyceny ryzyka. Zagraniczni inwestorzy dostali mocny sygnał, że Trybunał w praktyce przestał normalnie funkcjonować – spór toczy się nawet o to, kto nim kieruje. To ryzyko instytucjonalne, na które globalny kapitał musi zwrócić uwagę i do którego musi dostosować swoją ekspozycję. To także pogłębianie chaosu w polskim systemie prawnym, co nie jest najlepszą etykietą. Sytuacja wokół sądownictwa automatycznie rodzi pytanie o reakcję instytucji unijnych. Obecny rząd ma dobre relacje z Brukselą, ale to nie musi oznaczać całkowitego braku konsekwencji ze strony UE. A każde zagrożenie dla pozyskania środków europejskich byłoby dużym obciążeniem dla postrzegania perspektyw rozwojowych Polski, szczególnie przy tak napiętym budżecie.
Z tyłu głowy analityków powinno się też pojawić pytanie, czy rozwój wydarzeń wokół TK nie buduje dodatkowej presji na NBP, a szczególnie na jego prezesa. Po 4 listopada, gdy kończy się kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego, zarząd NBP nie będzie miał ustawowego minimum sześciu członków. Premier w maju odesłał bez kontrasygnaty cztery nominacje prezydenta, a ponowione w październiku wnioski wciąż czekają na jego decyzję. Coraz częściej to nie przepisy, a decyzje polityków wyznaczają ramy działania instytucji. Taki obraz niekoniecznie przyciąga kapitał do polskich aktywów.
Czy RPP zrobi psikusa?
Pytania o niezależność kluczowych instytucji państwa z pewnością nie znikną. W przypadku NBP ich znaczenie rośnie także dlatego, że jutro rozpoczyna się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Czy w ogóle istnieje szansa, że RPP zdecyduje się w środę na zaskakującą podwyżkę stóp procentowych? Zdecydowana większość analityków jest przekonana, że na tym posiedzeniu stopy się nie zmienią, jednak niespodzianki nie można całkowicie wykluczyć. Członkowie Rady poznają najnowszą projekcję inflacyjną NBP. Jeżeli wyłoni się z niej niepokojący obraz dynamiki cen w przyszłym roku, a gospodarka wciąż będzie rosła w przyzwoitym tempie, na stole może pojawić się wniosek o działanie już teraz. Nawet jeśli nie znajdzie on jeszcze większości, samo głosowanie nad nim będzie można uznać za symptomatyczne. RPP powinna też przynajmniej jednym okiem zerkać na coraz wyraźniejszą słabość złotego. Jego mizerna pozycja to dodatkowy impuls inflacyjny, szczególnie przez droższe surowce energetyczne, które pozostają głównym zmartwieniem.
Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu Walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji" lub „doradztwa" w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.