We wtorek obserwujemy kontynuację wczorajszych wydarzeń, które krótko można podsumować: słabsze giełdy i słabszy dolar. W tych okolicznościach dosyć stabilnie zachowuje się polski złoty. Za to po poniedziałkowym rajdzie uspokoił się funt szterling.

Funt wraca do pracy

Naprawdę nieźle prezentują się poranne dane z brytyjskiego rynku pracy. Tym bardziej że dotyczą one lutego, gdy na Wyspach wciąż obowiązywały ostre restrykcje. Wszystkie wskaźniki (oprócz średniego wynagrodzenia z uwzględnieniem premii) okazały się lepsze od prognoz, na czele z najbardziej medialną stopą bezrobocia, która osiągnęła 4,9%. Rysuje to bardzo dobre perspektywy dla Zjednoczonego Królestwa, które dzięki świetnej akcji szczepień powoli luzuje lockdown, a to oznacza, że wiele miejsc pracy może się odrodzić. Chociaż takie odczyty wspomagają wizję szybszego i wyraźniejszego odbicia gospodarczego w Wielkiej Brytanii, to tamtejsza waluta zyskiwała i bez tego. Po słabszym okresie w pierwszej połowie kwietnia teraz funt łapie wiatr w żagle. Para GBP/USD dobija do bram 1,40 $, ale jeszcze na razie nie potrafi ich wyważyć. EUR/GBP po wczorajszej obniżce lekko się odbiło, ale dzisiejsze 0,862 £ to wciąż poziom, który wymazał ostatnie 2 tygodnie słabości szterlinga. Kurs GBP/PLN, który w poniedziałek docierał już powyżej 5,29 zł (9 groszy więcej niż w piątkowy poranek!), we wtorek dokonuje korekty w okolice 5,28 zł.

Niedźwiedzie kontratakują

W poszukiwaniu clickbaitów moglibyśmy dziś dać nagłówek: „Zatrważające spadki na giełdach, odpływ kapitału, co się dzieje?!”. Rzeczywiście trudno pominąć fakt, że już początek tygodnia nie należał do najlepszych na rynku kapitałowym, a dziś ten ruch jest tylko pogłębiany. I ciężko nie zwrócić uwagi na zniżki w stylu japońskiego Nikkei o prawie 2%, hiszpańskiego IBEX35 o 1,8%, francuskiego CAC40 o 1,5%, angielskiego FTSE100 o 1,2% i niemieckiego DAX-a o 1% (oczywiście do zamknięcia w Europie jeszcze kilka godzin). Na minusie zamykał się też wczoraj Nowy Jork na czele z technologicznym Nasdaqiem, a kontrakty futures nie zwiastują dobrego otwarcia we wtorek. Nie inaczej wygląda GPW, gdzie wszystkie indeksy świecą się na czerwono. Jednak w żadnym wypadku nie powinno to wywoływać w nikim paniki, a nawet zbyt dużego niepokoju. Po pierwsze i chyba najważniejsze, to część giełd w zeszłym tygodniu wyznaczała nowe historyczne szczyty, więc korekta rekordowych notowań jest czymś naturalnym, tym bardziej że część inwestorów w takich momentach chce zrealizować zyski. Po drugie warto pamiętać, że w USA rozpoczyna się sezon wynikowy za pierwszy kwartał i większość komentatorów spodziewa się dobrych rezultatów spółek, więc za oceanem możemy mieć do czynienia z ciszą przed burzą, którą będą kolejne rajdy. Po trzecie, mimo że oczekiwania wobec posiedzenia EBC są prawie żadne, to możliwe, że rynki wolą wziąć przez chwilę głęboki oddech i jednak zaczekać na kolejny gołębi przekaz ze strony europejskiej władzy monetarnej.

Dolar bez gardy

Na rynku walutowym najważniejszą informacją pozostaje osłabienie dolara. Para EUR/USD wybiła wczoraj poziom 1,20 $ i dziś po godz. 14 oscyluje w okolicach 1,205 $, więc na razie nie widać oznak do odwrotu (czego jednak nie możemy wykluczyć nawet w trakcie zbliżających się godzin). Brakuje argumentów za wspólną walutą, a więc sytuacja wynika właśnie z marazmu „zielonego”. Ponieważ trudno wskazać jakieś fundamentalne przyczyny tego ruchu, to większość analityków wraca do tematu rynku długu, gdzie amerykańskie 10-latki dziś po południu schodzą znowu poniżej 1,6%. Na razie Fed i Treasury zdołali ujarzmić rentowności, ale otwartym pozostaje pytanie: na jak długo? Część ekspertów zastanawia się, czy sezon wynikowy spółek z Wall Street może mieć zaraz jakiś wpływ na forex? Przy tym wszystkim dosyć stabilnie zachowuje się polski złoty, który po południu próbuje nawet kontratakować. Jednak rodzima waluta w ostatnich miesiącach potrafi w ograniczony sposób korzystać nawet z ogólnorynkowego sentymentu, więc mało kto spodziewa się po niej w tej chwili gwałtownych odreagowań, a raczej pewnej stabilizacji, przynajmniej do czasu wyroków TSUE i SN w kontekście kredytów walutowych. Warto zwrócić uwagę na pierwszy wyłom w murze RPP. Prof. Eugeniusz Gatnar spodziewa się już w przyszłym miesiącu 4% inflacji, która może utrzymywać się powyżej celu NBP przez pewien czas. Dlatego postuluje on zmianę retoryki RPP i sygnalizowanie możliwości podwyżki stóp procentowych o 10-15 pkt bazowych nawet w drugiej połowie tego roku. Czyżby pierwszy głos rozsądku? Oby nie został on uciszony. Po godz. 14:30 kurs euro tańczy na 4,55 zł, kurs dolara odbija się od 3,78 zł, a kurs franka jest w połowie drogi między 4,12 zł a 4,13 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Złoty na hamulcu

01 gru 2022

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

To jeszcze nie koniec

30 lis 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Sztuka słuchania

29 lis 2022

Krzysztof Adamczak