Wczorajsza kluczowa sesja nie przyniosła pogorszenia nastrojów. Nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale inwestorom wystarczyło, to co dostali. Pożar wokół dolara wydaje się opanowany. Dziś wracamy na Stary Kontynent, ogniskując uwagę na Frankfurcie.

Na zakupy!

Środowa sesja była najeżona różnymi ryzykami zwłaszcza wokół dolara, jednak wiele wskazuje na to, że rynek wyszedł z tego obronną ręką. Co prawda nie zaczęło się najlepiej, gdyż inflacja za oceanem faktycznie przyspieszyła do 1,7% rdr. Wniosło to chwilowo pewien niepokój, ostatecznie jednak rynek uznał, że ten wzrost mieści się w granicach wcześniejszych predykcji. Później było już tylko lepiej. Udało się przegłosować pakiet pomocowy, co praktycznie kończy etap legislacyjny. Program wart blisko 2 biliony dolarów może być wprowadzany w życie i już niedługo każdy Amerykanin dostanie czek w wysokości 1400$. Wywołało to prawdziwą euforię przede wszystkim na rynkach akcyjnych. Indeksy giełdowe wybiły nowe historyczne rekordy i choć brzmi to absurdalnie wobec panującego kryzysu, to już nikogo raczej taki obrót spraw nie dziwi. Inwestorzy wierzą, że obywatele zrobią z tymi pieniędzmi dokładnie to samo, co ze wszystkimi pozostałymi (nawet tymi, których nie mają) i je po prostu wydadzą, pompując zyski spółek giełdowych. Ten optymizm rozlazł się później na pozostałe rynki, z tym kluczowym w ostatnim czasie (rynkiem długu) na czele.

Piekła nie ma

Wczorajsza, jak i dzisiejsza sesja, przypominają o chorobie dwubiegunowej, na którą w ostatnim czasie zapadły rynki. Przez ostatnie tygodnie te same argumenty były podnoszone jako paliwo dla przecież mocno pesymistycznego rajdu amerykańskich obligacji. Szacuje się, że czeki Bidena dodadzą między 1-1,1 punktu procentowego do inflacji. Szacunki są proste, wzrost cen nawet bez pakietu w końcu przebiłby cel inflacyjny FEDu. Wczorajsze głosowanie sprawi, że zrobi to szybciej i mocniej. FOMC już dawno temu zapowiedział, że jest w stanie znosić nieznaczne przekroczenie celu nawet w długim terminie. Nasuwa się jednak pytanie o definicję pojęcia „nieznacznie”. Czy Powell zachowa bierność nawet wtedy, gdy inflacja przekroczy 3%? Czy warto dłużej przetrzymać rynki na dopalaczu, by potem w panice walczyć z kolejnym kryzysem? Rynki i tak zareagują panicznie na powrót do normalności, może warto więc do niej wracać, gdy nie jest ona jeszcze tylko wspomnieniem? Na razie bal trwa, rynek dostał kolejne dolary do przepalenia, a kacem będziemy martwić się jutro.

EBC szuka cienia

Taki obrót sprawy mocno pomógł Europejskiemu Bankowi Centralnemu. Gdyby wczorajsza aukcja amerykańskiego długu zakończyła się spektakularnym fiaskiem, dzisiejsza decyzja, a przede wszystkim przekaz z Frankfurtu, byłaby znacznie bardziej na świeczniku. Christine Lagarde raczej nie uniknęłaby pytań o YCC, czyli kontrolę krzywej rentowności. Po cichu o tym rozwiązaniu spekuluje się już od pewnego czasu, jednak oficjalnie nikt się jeszcze do tego nie odniósł. Przede wszystkim dlatego, że w europejskich realiach byłoby to niesamowicie trudne do przeprowadzenia. Zwłaszcza w momencie, gdy sprawa trafi na świecznik i rynek zostanie uprzedzony o takich zamiarach. EBC w ogóle znajduje się w trudnym momencie. Programy skupu aktywów, co prawda nie są jeszcze przy górnej granicy ich limitów, jednak problemem pozostaje podaż. Powoduje to, że nawet zwiększenie tych programów nie przyniesie większych skutków. To samo dotyczy głównego narzędzia banków centralnych, czyli stóp procentowych. Sektor bankowy i tak już mocno cierpi przez ujemny koszt pieniądza, zejście jeszcze niżej przyniesie więc więcej strat niż zysków (o ile w ogóle takie posunięcie może jeszcze wygenerować jakiekolwiek zyski).

Złoty dzisiaj pozostaje gdzieś w środku stawki, co jest pewnym novum. Kurs dolara przetestował poziom 3,80 zł, ale ostatecznie się od niego odbił i znajduje się 2 grosze wyżej. Drożeją euro i frank, pierwsze do 4,58 zł, drugi do 4,14 zł. Obie te wartości jednak znajdują się gdzieś pośrodku ostatnich wahań, więc ciężko tu mówić o znaczących ruchach. Funt z kolei po przebiciu poziomu 5,30 zł, ewidentnie się konsoliduje, choć niewykluczone, że jest to po prostu przystanek przed kontynuacją marszu w górę.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Spokojny wtorek

26 Paź 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Cóż to był za weekend!!

25 Paź 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Stagflacja bliżej niż nam się wydaje

22 Paź 2021

Krzysztof Pawlak