To niesłychane jak mocno inwestorzy potrafią się nakręcić przed dzisiejszym wirtualnym sympozjum à la Jackson Hole. Może warto pomyśleć, by kolejne przenieść w przerwę meczu Super Bowl?

Koncert życzeń

Absolutnym minimum wydaje się zapewnienie o utrzymaniu ultra luźnego kierunku w polityce pieniężnej. Pytanie nie czy, a ile razy padnie słynne już „whatever it takes”. Panie Powell przeciętny inwestor ma 10 palców i ogromną nadzieję, że ich zabraknie podczas liczenia. Warto też wspomnieć, że inflacją nie należy się zbytnio przejmować, zwłaszcza że przez tyle czasu była trzymana w ryzach. Nawet jak się rozhuśta to średnia długoterminowa i tak będzie w porządku. No i absolutny must have tego sezonu, czyli kontrola nad krzywą rentowności. Można dorzucić oczywiście coś od siebie, jak choćby krytykę administracji rządowej, za ciągły brak porozumienia. Czasu niewiele, nie ma co przynudzać, najlepiej jak u Hitchcocka zacząć od trzęsienia ziemi i trzymać poziom. W końcu show must go on!

Wyludnione rynki

Nie za bardzo jest sens rozpisywać się o pierwszej części dzisiejszej sesji. Równie dobrze mogłoby jej po prostu nie być. Co prawda mamy mocnego dolara, ale przy tej zmienności łatwo to przeoczyć. Tak jak odczyt o szwajcarskiej recesji, który w normalnych warunkach może i by kogoś ucieszył, ale nie dzisiaj. Frank zyskuje, zwłaszcza względem euro, ale znowu… takie ruchy nawet w sierpniu nie robią na nikim wrażenia. Wszyscy wyczekują 15:10 i gwiazdy poranka (tego amerykańskiego poranka). Indeksy giełdowe delikatnie się cofnęły, ale jest to po pierwsze efekt odreagowania wczorajszych wzrostów, a po drugie przygotowanie do skoku. Jak ktoś się dziś dobrze spisze, to kilka giełdowych szczytów może przejść do historii.

Złoty nie czeka

Nie na każdym rynku panuje jednak totalna flauta. Oba ruble zza naszej wschodniej granicy dalej pozostają w głębokiej defensywie. I nad Rosją i nad Białorusią wiszą widma kolejnych sankcji. Dodatkowo część rynku zaczyna już wyceniać zwycięstwo Joe Bidena w amerykańskich wyborach, które może drastycznie zmienić nastawienie administracji Białego Domu do Moskwy. Na tym tle błyszczy za to nasz złoty, który mimo zaprezentowania karkołomnych założeń do przyszłorocznego budżetu i tak dziś jest na fali wznoszącej. Kurs euro spada dzisiaj poniżej 4,40 zł. Funt oddaje część wczorajszych zysków i wraca w okolice 4,91 zł. Tanieje nawet frank, który nie wykorzystał do końca potencjału dzisiejszego odczytu PKB. Za helwecką walutę należy zapłacić 4,09 zł. I tylko dolar skutecznie broni się przed zakusami złotego. Kurs USD/PLN pozostaje w okolicach wczorajszych poziomów.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Ofensywa optymizmu

23 Lis 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

A na co komu budżet?

20 Lis 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Rynkowe echa

19 Lis 2020

Krzysztof Adamczak