W mediach (nie tylko krajowych) dominują tematy budżetowe. Na rynkach złoty dalej traci.

Precz z deficytem.

Nie milkną echa wokół zapowiedzianego właśnie na przyszły rok budżetu. Rząd rzucił karty na stół i z uśmiechem krzyczy “bez deficytu”. I choć sporo spraw kładzie się cieniem na tym rozdaniu, to trzeba oddać jedno – takiego budżetu jeszcze nie mieliśmy. Ktoś może powiedzieć, że to szyty grubymi nićmi blef, ale i tak, tak zaplanowanego budżetu jeszcze nie mieliśmy. Oczywiście to wszystko prawda, że rząd wiele zawdzięcza jednorazowym wpływom, że poniekąd trochę okrada przyszłe pokolenia (podatki z OFE miały wydać nasze dzieci, czy wnuki, nie my), że wcale nie oszczędzamy, bo wydamy przecież więcej niż w tym roku. Warto jednak docenić, że w roku wyborów ktoś zdroworozsądkowo stwierdził: “nie popadajmy w obłęd”. W tym wszystkim szkoda tylko, że ten rok wcale nie okaże się przełomowy. Że w normalnych warunkach deficyt wyniósłby około 30 mld złotych, czyli mniej więcej tyle ile wyniosą jednorazowe wpływy. Że ten budżet to bardziej fakt księgowy (a zarazem medialny), a nie rzeczywista zmiana nastawienia.

Rekordowa nadwyżka.

Rządzący politycy (oraz członkowie RPP) w ostatnim czasie coraz chętniej odnoszą się do sytuacji gospodarczej u naszych zachodnich sąsiadów. Oni mają załamanie, zaraz przyjdzie kryzys i recesja, my rozwijamy się może trochę wolniej niż wcześniej, ale wciąż co najmniej szybko. I to prawda, kryzys prawdopodobnie najpierw uderzy (o ile już nie uderzył) w Niemcy, dopiero później rozleje się na inne kraje, przy czym warto zdawać sobie sprawę, że do nas zapewne też dojdzie. Różnica jest jednak taka, że Niemcy praktycznie książkowo się przygotowali na ten kryzys. To, co u nas jest historycznym wyczynem, czyli budżet bez deficytu, tam jest normą nieprzerwanie od ośmiu lat. Od sześciu lat w Berlinie księgują wyraźną nadwyżkę. A w tym roku będzie ona historycznie wysoka. Z całą pewnością Niemcy nie przejedli swojego okresu prosperity. W tym czasie udało im się zredukować stosunek zadłużenia do PKB z ponad 80% do 60%. Jeśli przyjdzie taka potrzeba (a tak dokładniej, kiedy), będą mogli zwiększyć rządowe wydatki, stać się ważnym motorem napędowym kulejącej gospodarki. Zwłaszcza że nie mogą za bardzo liczyć na dodatkową pomoc banku centralnego, który ewidentnie ten okres przespał i pozostawił stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie.

Złoty bije kolejne rekordy.

Środowa sesja przynosi kolejne osłabienie rodzimej waluty. Euro jest już tylko półtora grosza od ważnego poziomu 4,40 zł. Na nowe dwuletnie szczyty wybił się kurs USDPLN. Za dolara obecnie płacimy 3,96 zł. Frank znowu kosztuje 4,03 zł, jedynie funt dzisiaj traci względem złotego, co jest spowodowane planami zawieszenie parlamentu na Wyspach. Za brytyjską walutę obecnie płacimy 4,83 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Tweetem w rynki

18 Lis 2019

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Złoty odrabia straty

15 Lis 2019

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Niemcy bronią się przed recesją

14 Lis 2019

Adam Fuchs