Bez środków z UE?

17 paź 2022 Autor: Adam Fuchs

Wszystko wskazuje na realizację czarnego scenariusza dla Polski. Jak donoszą media, m.in. Financial Times i Rzeczpospolita, już nie tylko wypłata środków z KPO jest zagrożona. Niedługo także fundusze z polityki spójności (75 mld euro) mogą stanąć pod znakiem zapytania. Materializacja kolejnego czynnika ryzyka dla polskiej gospodarki staje się coraz bliższa.

Fundusze w trybie zawieszenia

Chociaż KE zatwierdziła już cztery z sześciu krajowych programów, to do tej pory Polsce przekazano jedynie zaliczki (1%-1,5% wartości), niezbędne do operacyjnego zarządzania funduszami. Podobnie do Krajowego Planu Odbudowy, problemem, który może zablokować resztę środków, jest niewypełnianie wyroków europejskich trybunałów. W tym miejscu należy podkreślić, że Komisja nie robi niczego na złość (w przeciwieństwie do narracji forsowanej przez część polityków). To polski rząd wciąż nie wysłał wniosku o wypłatę KPO, a w przypadku funduszy spójności, nie przesłał potwierdzenia spełnienia warunków, wynikających z karty praw podstawowych. Wyjaśnienie braku tych dokumentów może być tylko jedno. Ekipa rządząca zdaje sobie sprawę, że po prostu nie wypełnia warunków, na które sama się zgodziła. Najgłośniejsza jest sprawa likwidacji Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. Tylko nawet w tym przypadku trudno nie uznać tego za działanie pozorowane, skoro w jej miejsce powołano nową Izbę Odpowiedzialności Zawodowej. W jej skład weszli znowu tzw. neo-sędziowie, czyli powołani do orzekania bez spełnienia wymogu niezależności ze strony neo-KRS. Jeszcze gorzej wygląda to w przypadku legalnie powołanych sędziów, którzy zostali odsunięci od orzekania przez zlikwidowaną ID. Chociaż tej Izby już nie ma, a w orzeczeniach TSUE jasno pada, że wszyscy sędziowie mają zostać przywróceni do wykonywania obowiązków, to wendeta przeciwko nim trwa. Mówimy o sytuacji bez precedensu, gdy sędziowie posiadający korzystne wyroki sądów, zarówno europejskich, jak i polskich, nie są dopuszczani do wykonywania pracy. Ponieważ zaraz przejdę do kwestii finansowych, to warto podkreślić, że nasze państwo musi zapłacić już prawie 350 mln euro za niewypełnianie orzeczeń TSUE ws. ID. A licznik kar wciąż bije.

Bardzo potrzebne euro

Poza wymiarem legalistycznym, istnieje też ten finansowy. Sam KPO to 23 mld euro w dotacjach i 11,5 mld pożyczek na bardzo korzystnych warunkach. Co gorsza, te środki powinny zostać wydatkowane do końca 2023 roku, więc im później zaczną one płynąć do Polski, tym trudniej będzie je skutecznie wykorzystać w przyjętych ramach czasowych. Natomiast fundusze z polityki spójności to aż 75 mld euro dotacji do wykorzystania do 2027 roku. Łącznie, te środki są zdecydowanie większe od rocznych dochodów naszego państwa. Kraju, który nie będzie w stanie rozwijać się w przyzwoitym tempie w dobie recesyjnych sygnałów, jeśli pozbawi się go takich funduszy. Dodatkowo może to być ostatni unijny plan ramowy, z którego otrzymamy aż tak znaczące dofinansowanie. Chciałbym wierzyć, że politycy wreszcie pójdą po rozum do głowy, ale temperatura i kierunek sporu politycznego nad Wisłą nie dają na to dużych nadziei. Hasło polexit będzie zapewne padać jeszcze częściej w przestrzeni publicznej. Takiego scenariusza wolę na razie nie brać nawet pod uwagę.

Inflacja bazą złotego?

Ponieważ dobrych informacji nigdy za wiele, to nie sposób nie wspomnieć o rodzimej inflacji. Bazowy wskaźnik CPI (wyłączone są z niego ceny energii i żywności) zgodnie z oczekiwaniami wyniósł 10,7% w ujęciu rocznym. Jest to najwyższy rezultat od 1999 r. Sami bankierzy centralni powtarzają, że skupiają się głównie na inflacji bazowej, bo to na nią mają bezpośredni wpływ poprzez kreację polityki monetarnej. W tym przypadku widać, że obecna RPP nie prowadzi raczej polityki sukcesu. Jeszcze o poranku sytuacja polskiego złotego i warszawskiej giełdy była niekorzystna zgodnie z sentymentem tworzonym przez medialne informacje. Jednak im dalej w sesję, tym lepiej to wygląda, zarówno dla WIG20, który wyszedł już powyżej kursu otwarcia, jak i dla PLN. Kurs euro przed godz. 15 atakuje od góry 4,80 zł, kurs dolara zbliża się do 4,91 zł, kurs franka jest już przy 4,92 zł. Tylko GBP dzielnie się broni, a kurs funta sięga 5,57 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Czy RPP podtrzyma etap pauzy?

07 gru 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

Wzrost stóp procentowych!?

06 gru 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

Rozpędzone euro

05 gru 2022

Dawid Górny