Rynki były w stanie wykreować jedynie 2 sesje, które nie stały pod wyraźnym znakiem risk off. Ostrzegałem jednak, że to raczej nieudolne próby wykreowania korekty, a nie realna zmiana nastrojów. Czwartek pokazuje zasadność tej tezy, gdyż negatywny sentyment powrócił w pełnej krasie, a oznacza on spadki na giełdach i umocnienie dolara. W tle tych realnie ważnych wydarzeń dostrzec można krach na kryptowalutach i oczekiwanie na wybór prezesa NBP.

Ucieczka w kierunku USD

To po prostu nie mogło się udać. Zwyczajnie nie było fundamentalnych, ani też technicznych, powodów do wykreowania poważniejszej korekty na większości aktywów. Wiszące nad rynkami zagrożenia nie znikają, a cały układ coraz mocniej wskazuje na gospodarcze spowolnienie, jeśli nie zbliżającą się recesję. Spora część giełdowych analityków obecne wydarzenia na parkietach nazywa już bez wahania bessą (a nawet dopiero jej początkiem). Azjatyckie indeksy zniżkowały w okolicach 2% i podobne spadki widać na najważniejszych europejskich giełdach (Paryż i Amsterdam docierają do -2,5%), a wyjątku w tym zestawieniu nie stanowi Warszawa. Rosną obawy, że otwarcie na Wall Street może być nawet impulsem do pogłębienia spadków. Na rynku walutowym beneficjentem ucieczki od ryzyka jest oczywiście amerykański dolar. Kurs EUR/USD po godz. znajduje się w okolicy 1,041 $. Tym samym wybił lokalne minima i jest nie tylko najniżej w tym roku, ale zszedł do poziomów niewidzianych od końcówki 2016 roku. Realne techniczne wsparcie znajduje się teraz tak naprawdę w okolicach 1,035 $, czyli minimów właśnie sprzed 5 i pół roku (chociaż jakąś rolę może także odgrywać psychologiczne 1,04 $). Nadal pozostaję sceptyczny co do możliwości osiągnięcia parytetu na głównej parze walutowej świata, ale muszę przyznać, że nie powinno się takiego scenariusza wykluczać. USD jest w tej chwili tak silny, że koszyk dolarowy znalazł się najwyżej od prawie 20 lat. Chociaż z rejonów EBC dociera coraz więcej komentarzy o możliwej korekcie podejścia monetarnego nawet na najbliższym posiedzeniu (w czerwcu), to w tym przypadku inwestorzy czekają już na czyny, a nie słowa. Chyba dopiero wtedy wspólna waluta może otrzymać prawdziwe fundamentalne wsparcie. A skoro cierpi euro i kapitał odpływa w kierunku „zielonego”, to wynikiem tego muszą być kłopoty złotego. Kurs dolara był bliski dobicia do 4,50 zł, kurs euro znajduje się wciąż w okolicy 4,67 zł, a kurs franka sięga 4,50 zł. Chociaż wydaje się, że wybór Adama Glapińskiego na drugą kadencję w fotelu prezesa NBP jest przesądzony, to przy obecnych głosowaniach sejmowych do samego końca nie można być pewnym niczego. Jeżeli nie udałoby się wybrać szefa banku centralnego, to krótkoterminowo będzie to kolejne obciążenie dla złotego.

GBP walczy z przeciwnościami

W tym zamieszaniu nie najgorzej radzi sobie dziś funt szterling. Dzieje się tak mimo słabszego od oczekiwań odczytu brytyjskiego tempa PKB w pierwszym kwartale, chociaż wynik na poziomie 8,7% wciąż robi wrażenie. Jednak warto przy tym nie zapominać o efekcie bazy, gdyż w analogicznym okresie poprzedniego roku wyspiarska gospodarka skurczyła się o 6,1%. Trzeba przy tym zaznaczyć, że reszta opublikowanych dziś danych wypadła powyżej prognoz, a w tym produkcja budowlana i przemysłowa. Ponieważ dużo dzieje się na szerokim rynku, to trochę cichną zagrożenia wokół funta. Głównym jest sytuacja w Irlandii Północnej. Z jednej strony wygrała tam niedawno wybory partia nacjonalistyczna, która chce odłączenia od Zjednoczonego Królestwa. Z drugiej brytyjski rząd podgrzewa ponownie temperaturę w relacjach z Brukselą, gdyż sygnalizuje chęć wycofania się z ustaleń dotyczących enklawy na północy wyspy Irlandii. Te zapisy były jednymi z kluczowych w całej umowie brexitowej, co mogłoby ostatecznie doprowadzić do jej zerwania. Wydaje się, że nowy konflikt z Unią to ostatnie, na czym powinno zależeć Wyspiarzom, ale nie od dziś wiadomo, że polityka rządzi się własnymi prawami. Wracając do funta, można powiedzieć, że jest on dziś w lekkim rozkroku, a jego zachowanie jest bardziej odpryskiem wydarzeń na szerokim rynku, niż samodzielną kreacją swojej pozycji. Szterling słabnie znacząco w stosunku do dolara (kurs GBP/USD najniżej od 2 lat), w o wiele mniejszym stopniu w stosunku do franka, ale za to pogłębia trend aprecjacji do euro (kurs EUR/GBP wyrównuje lokalne minima). Przy równoczesnej słabości złotego nie może dziwić, że kurs funta znajduje się powyżej 5,47 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Słaby finisz dobrego tygodnia na EUR

27 maja 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

FOMC ostrzy pazurki

26 maja 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Euro na hamulcu

25 maja 2022

Krzysztof Adamczak