Czy Amerykanie uciszą wszystkie ryzyka?

07 Gru 2020

Poniedziałek zaczął się w minorowych nastrojach i chociaż w ciągu dnia możemy zaobserwować, że byki próbują walczyć, to jednak niedźwiedzie mają sporo argumentów za sobą. Brexitowe negocjacje znalazły się na ostrzu noża, jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, że weekend przyniesie jakiś przełom. Do tego dochodzą nowe napięcia na linii Waszyngton-Pekin i coraz gorsze doniesienia z pola amerykańskiej walki z Covid-19. Tym bardziej wszyscy wypatrują zapowiadanego kompromisowego pakietu pomocowego w USA.

Czy na sali jest rozsądek?

Chociaż wszyscy wydają się być maksymalnie zmęczeni brexitową sagą, to niestety ma ona wpływ na otaczający nas świat i to bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie. Większość chciała wierzyć, że przecież w racjonalnym świecie niemożliwy jest scenariusz, w którym dojdzie do rozwodu bez umowy na przyszłość. Szkoda, że w całej tej historii jest tak mało rozsądku, że „no deal brexit” zbliża się wielkimi krokami. Z początkiem nowego roku Wielka Brytania znajdzie się już całkowicie poza orbitą UE (na razie jeszcze trwa okres przejściowy, kiedy jest to tylko fakt formalny). Premier Boris Johnson zarzeka się, że nie będzie żadnego przesuwania tej ostatecznej daty. Jeszcze dziś po południu/wieczorem ma się odbyć jego bezpośrednia rozmowa z szefową KE Ursulą von der Leyen, aby spróbować popchnąć sprawy do przodu na najwyższym szczeblu. Jednak w wypowiedziach negocjatorów i polityków po obu stronach kanału słychać coraz mniej nadziei. Brak porozumienia będzie miał dalekosiężne i bolesne skutki dla wszystkich zainteresowanych, a całe to uderzenie ma przyjść w środku pandemii, gdy Stary Kontynent zmaga się z już ogromnymi problemami gospodarczymi. Jedną z kości niezgody pozostaje sprawa rybołówstwa (oczywiście są też inne bariery na razie nie do przełamania), czyli rzecz zupełnie marginalna z punktu widzenia gospodarek obu podmiotów. Jednak jest to sprawa symboliczna i może się okazać, że w tych niepewnych czasach znowu symbolika wygrywa z rozsądkiem i interesem. W tych warunkach nie może dziwić słabość funta, który w ostatnich tygodniach radził sobie nie najgorzej, więc ma też z czego spadać. Po południu traci on ponad 1% zarówno do dolara, euro, jak i naszego złotego, który dziś sam wcale nie ma lekko na rynku. Po godz. 15 kurs funta wynosi 4,9041 zł.

USA problemem, czy może rozwiązaniem?

Niczym nowym nie jest też fakt, że oczy całego świata kierują się na drugą stronę Atlantyku. Niestety epidemia rozwija się tam w najlepsze, bite są kolejne niechlubne rekordy i tylko w ciągu tygodnia przybyło 1 mln (!) nowych zakażeń. Służba zdrowia staje się coraz mniej wydolna, a przypadki śmiertelne spowodowane Covid-19 sięgają już 3 tys. dziennie. Nie przeszkadzało to jednak w ostatnich tygodniach piąć się nowojorskim indeksom na historyczne szczyty. Trudno jest jednak odwracać cały czas wzrok od tego problemu, a (jeszcze) brak przełożenia sytuacji epidemiologicznej na dane makroekonomiczne może być tylko ciszą przed burzą. Do tego w ostatnich dniach doszło do nowych napięć na linii USA-Chiny. Przecieki mówią o planowanych przez Amerykanów sankcjach na chińskich urzędników w związku z ich zaangażowaniem w rozprawianiu się z prodemokratycznymi działaczami w Hongkongu. Państwo Środka nie czekając nawet na oficjalne potwierdzenie tych informacji (co może wskazywać na ich prawdopodobieństwo), po raz kolejny jasno i dobitnie podkreśla, że Stany Zjednoczone nie mają prawa mieszać się w jego wewnętrzne sprawy. Wszystko to dzieje się w trakcie oczekiwania na zmianę warty w Białym Domu, dlatego następne dni mogą przynieść nam trochę rozprężenia. Choć znając retorykę i podejście Donalda Trumpa do Chin, eskalacja konfliktu i podrzucenie następcy zgniłego jaja, wydaje się bardziej niż prawdopodobne.

Wszystkie ryzyka mogą jednak szybko odejść w (przynajmniej chwilowe) zapomnienie, jeśli zgodnie z zapowiedziami amerykański Kongres przedstawi dziś wreszcie dwupartyjny projekt pakietu pomocowego. Negocjacje między Demokratami a Republikanami trwają od miesięcy, przeszkadzały w nich prezydenckie wybory, ale wszystko wskazuje na to, że propozycja ustawy opiewającej na 908 miliardów dolarów znalazła wystarczające poparcie na Kapitolu. Przywódcy obu partii chcą dołączyć nową propozycję do głosowania wraz z oczekującym już projektem (omnibus spending bill), opiewającym na 1,4 biliona dolarów, który nie jest związany z pomocą stricte skierowaną do walki z koronakryzysem, ale jego przyjęcie jest niezbędne do piątku, aby administracja federalna nie została pozbawiona finansowania, co prowadzi do tzw. government shutdown. Taka sztuczka ma sprawić, aby trudniej było zagłosować przeciw pakietowi fiskalnemu wciąż nieprzekonanym do niego kongresmenom i senatorom. Jeżeli wszystko to stanie się faktem, to większość wciąż przecież pozostających na planszy zagrożeń, może usunąć się na jakiś czas w cień, a rynki przejdą bez większych oporów w tryb risk on. Na głównej parze walutowej świata dolar już oddał to, co dziś zyskał i po godz. 15 kurs EUR/USD zbliża się do 1,215.

Liberum (?) veto

Polski złoty znajduje się pod wpływem czynników globalnych, ale w kolejnych dniach na pewno nie będą mu pomagały także te lokalne. W tym tygodniu odbędzie się szczyt UE, dlatego ponownie coraz głośniej mówi się o polsko-węgierskim wecie (z powodu warunku powiązania kwestii praworządności z wypłatą środków) do unijnego budżetu i pakietu koronakryzysowego. Przecieki od brukselskich urzędników wskazują, że jeśli jeszcze przed spotkaniem wszystkich przywódców Polska i Węgry nie zrezygnują ze swojego stanowiska, to pozostałe 25 krajów zdecyduje się na plan B, czyli przyjęcie  tylko w swoim gronie tzw. pakietu odbudowy opiewającego na 750 miliardów euro. Takie rozwiązanie nie pozwoli na odblokowanie całego budżetu (czyli 7-letnich ram finansowych), ale przynajmniej niezbędna pomoc będzie mogła popłynąć do najbardziej potrzebujących (oczywiście poza bratankami). Bez przyjęcia budżetu w rok 2021 Wspólnota wejdzie z prowizorium budżetowym, które pozwoli na funkcjonowanie, ale nie wystartują żadne nowe projekty, a finansowanie trwających także może zostać ograniczone. Składając to wszystko razem, jedni z największych beneficjentów unijnych środków, czyli Polacy i Węgrzy, mogą przez swój upór i nieumiejętność znalezienia innych sojuszników, stracić najwięcej.

Złoty dziś od rana spadał, ale zaczął nadrabiać w ciągu dnia i po godz. 15 na parach z głównymi walutami znajduje się blisko wartości z otwarcia. Wyjątkiem jest funt szterling, który przegrywa dziś na szerokim rynku. Kurs euro wynosi 4,4687 zł, kurs dolara 3,6815, a kurs franka 4,1380 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Spokojny wtorek

26 Paź 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Cóż to był za weekend!!

25 Paź 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Stagflacja bliżej niż nam się wydaje

22 Paź 2021

Krzysztof Pawlak