Od wczoraj możemy zaobserwować osłabienie złotego, które sprawia, że kurs euro ponownie flirtuje z poziomem 4,50 zł. Nie ma on może tak silnego znaczenia technicznego, ale już na pewno psychologiczne. Jak to często bywa w przypadku rodzimej waluty, jej zachowań nie kreują wewnętrzne okoliczności, a wydarzenia na szerokim rynku. A na nim dostaliśmy przynajmniej chwilową korektę wcześniejszego risk on.

Wiele zamieszania o nic

Kurs euro stał się zdecydowanie bardziej interesujący od drugiej połowy grudnia, gdy wyszło na jaw, że NBP postanowił włączyć się do gry na rynku FX. Interwencje wywołały wystrzał kursu, który w szczytowym momencie podchodził już pod 4,60 zł. Chociaż polski bank centralny ostrzegał, że jest gotowy do kolejnych operacji, jeśli 1 euro będzie kosztowało mniej niż 4,50 zł, to jednak rynek krótko obawiał się tych gróźb. Luty rozpoczęliśmy od wybicia tej psychologicznej granicy, a PLN dołączył do globalnego risk on. Chociaż część analityków wieszczyła wyraźniejszy ruch na południe, to takowy szybko został zatrzymany. Niestety fakt, że wczorajsza niezbyt wyraźna korekta na wielu aktywach i tylko lekkie pogorszenie nastrojów popchnęło kurs ponownie w górę, może świadczyć, że jednak NBP swoimi działaniami osiągnął pewien efekt. Inwestorzy zwyczajnie mogą omijać naszą walutę, która w ich oczach jest w tej chwili mniej atrakcyjna. Jeśli taka teza znalazłaby potwierdzenie, to musimy być gotowi, że w najbliższym czasie każda zmiana globalnego sentymentu odbije się na złotym wyraźniej niż do tej pory.

Na imię jej korekta

Oczywiście można szukać wielu wyjaśnień dla wczorajszej (minimalnie) gorszej sesji na Wall Street, która pociągnęła za sobą innych. Jednak czy naprawdę warto budować jakieś zagmatwane konstrukcje logiczne? Skoro indeksy biją kolejne rekordy i nie widać końca ruchów wzrostowych, a hasło “sky is the limit” coraz bardziej staje się opisem rzeczywistości, to korekty muszą być tego naturalną konsekwencją. Tym bardziej, gdy najgłębsza z nich na koniec sesji w Nowym Jorku wynosiła -0,25% (Nasdaq). Dodatkowo wszystko to dzieje się w otoczeniu mniejszej płynności, gdyż wiele azjatyckich krajów weszło w sezon świętowania (np. chiński Nowy Rok). Doszukiwanie się na siłę jakichś fundamentalnych przyczyn dla wczorajszych, czy dzisiejszych ruchów (np. londyński FTSE 100 balansuje na krawędzi) można złożyć na karb tego, że analitycy muszą o czymś pisać. A czasem powinniśmy przypomnieć sobie o tej jednej prostej zasadzie: korekty są nieodłączną częścią większego ruchu na rynku.

Ścieżka wzrostowa jeszcze bardziej kręta

Komisja Europejska opublikowała nowe prognozy wzrostu gospodarczego w strefie euro. Przedłużające się lockdowny i wciąż niezadowalające tempo szczepień musiały negatywnie wpłynąć na ich weryfikację. Jeszcze w listopadzie KE spodziewało się wzrostu w tym roku o 4,2%, a w przyszłym o 3% przy spadku w 2020 r. o 7,8%. Obecnie mniej dotkliwie wygląda recesja za poprzednie 12 miesięcy, gdyż mowa o -6,8%, ale powrót na ścieżkę wzrostową w eurozonie ma być słabszy, a tempo PKB wyniesie zarówno w 2021 r., jak i 2022 r. 3,8%. Natomiast inflacja ma się odbić od słabego 0,3% w poprzednim roku do 1,4% w obecnym i 1,3% w kolejnym. W komunikacie Komisja podaje, że zauważa „światełko w tunelu” w kontekście przyspieszającej akcji szczepiennej, która pozwoli stopniowo znosić obostrzenia. Ostrzega równocześnie, że wiele ryzyk jest wciąż trudnych do jednoznacznej oceny, a postpandemiczna rzeczywistość może przynieść wiele napięć i mniejszych kryzysów, związanych z bankructwami przedsiębiorstw, długoterminowym wzrostem bezrobocia, a co za tym idzie rosnącym rozwarstwieniem społecznym.

 

Na rynku walutowym obserwujemy sukcesywne osłabienie dolara. EUR/USD pokonuje kolejne ograniczenia i przekroczyło już 1,214 $. „Zielony” nie radzi sobie nawet w parze z niezbyt silnym dziś polskim złotym i przed godz. 15 kurs dolara jest minimalnie powyżej wczorajszego zamknięcia przy 3,707 zł. Trwa wspomniany wyżej taniec na EUR/PLN, a kurs euro walczy, aby utrzymać się powyżej 4,50 zł. Kurs franka szwajcarskiego po porannej korekcie znów odbija na północ i zbliża się do 4,17 zł. Podobnie wygląda to na GBP, a kurs funta jest już powyżej 5,13 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Wieczna przejściowość

14 maja 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Switch off

13 maja 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Sąd Najwyższej Farsy

12 maja 2021

Krzysztof Adamczak