Zagrożenia wcale nas nie opuszczają, ale inwestorzy mają niezwykłą umiejętność odwracania od nich wzroku, jeśli tylko postanowią realizować bardziej pro ryzykowny scenariusz. Zresztą w przypadku USA nie mają za bardzo innych opcji, ponieważ nadpłynność w systemie utrzymuje się na rekordowych poziomach. Wreszcie dostrzegalny jest ruch na EUR/USD, ale wciąż jest zbyt wcześnie, aby ogłosić kapitulację dolara.

Od czerwieni do zieleni i z powrotem

Wczoraj po południu negatywnie zaskoczyła wrześniowa produkcja przemysłowa w USA. W ujęciu miesięcznym spadła o 1,3% zamiast oczekiwanego wzrostu o 0,2%. Nie przeszkodziło to jednak zamknąć się Wall Street na plusie w kontrze do czerwonej w poniedziałek prawie całej Europy. Obraz Nowego Jorku pomógł dziś Azji, gdzie przodował Hongkong, który poszedł w górę o 1,5%. Stary Kontynent próbuje dołączyć do tego ruchu, ale nie przychodzi mu to z łatwością. Po godz. 14 spadki widać w Londynie i Paryżu. Z głównych indeksów najlepiej radzi sobie madrycki IBEX, który zwyżkuje o 0,6%. Warszawa jest już coraz bardziej na minusie. Przeciąganie liny między obawami o kryzys energetyczny, brakami w zaopatrzeniu (produkcję właśnie wstrzymały polskie fabryki Volkswagena), czy rozwojem kolejnych fal koronawirusa a nadziejami na utrwalenie odbicia gospodarczego (pompowanego przez ultraluźną politykę monetarną i rządowe wydatki) trwa w najlepsze. Nastroje może jednak znowu podbić amerykańska giełda, na którą wciąż płynie strumień pieniędzy (bo nie bardzo jest co robić z nadpłynnością kreowaną przez Fed) i gdzie trwa właśnie sezon wynikowy za 3 kwartał. Dziś raporty pokażą m.in. Johnson&Johnson, Procter&Gamble, a już po zamknięciu notowań Netflix.

Ruch na EUR/USD

Niektórzy powiedzieliby, że wreszcie materializuje się lepsza perspektywa dla euro na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD odbił się od 1,16 $ i zbliżał już do 1,167 $. Ruch został lekko skorygowany, ale wciąż znajdujemy się w okolicach 1,165 $. Na taki stan rzeczy mogły wpłynąć wczorajsze słabsze dane zza oceanu, które były asumptem do rozważań, czy przed amerykańską gospodarką już tylko dobre perspektywy? Jeżeli dorzucimy do tego też gorsze dane z Chin, to w dyskursie coraz głośniej przebija się perspektywa stagflacji (połączenia słabego wzrostu gospodarczego z wysoką inflacją). A stąd już blisko do rozważań, czy w takiej sytuacji zacieśnianie polityki monetarnej to najlepszy pomysł? Jeszcze dziś głos zabierze aż 3 członków Fed, którzy mogą rozpalić więcej ognia pod spekulacjami o przyszłych ruchach Komitetu Otwartego Rynku. Jednak z drugiej strony w debacie rynkowej pojawiają się głosy, że wzmocnienie euro może też wynikać z braku wiary w tak silnie gołębią retorykę EBC. Inwestorzy zdają się coraz mniej wierzyć decydentom i prowadzą swoją własną grę. Ilu chętnych, tyle interpretacji, ale faktem jest, że EUR/USD znajduje się na najwyższych poziomach od 3 tygodni.

Węgierska kontynuacja i próba złotego odbicia

W moich rozważaniach co chwilę pojawia się kwestia władz monetarnych (nie bez przyczyny), dlatego nie mogę nie wspomnieć o decyzji Narodowego Banku Węgier. Cykl podwyżkowy trwa w najlepsze, a na dzisiejszym posiedzeniu stopy procentowe zostały podniesione o 15 p.b. do poziomu 1,8%. Jednak właśnie taki scenariusz obstawiał rynek, dlatego, nawet jeśli na forincie węgierskim zobaczymy jakiś ruch, to może być on krótkotrwały. Z prób ogólnego polepszenia sentymentu, ale szczególnie ze słabnącego dolara stara się korzystać złoty. Nie przeszkadzają mu polityczne przepychanki w Strasburgu, gdzie Parlament Europejski debatuje nad stanem polskiej praworządności. W tym przypadku dopiero oficjalne zamrożenie unijnych środków może stać się realnym obciążeniem. Na razie PLN stara się wymazać wczorajsze osłabienie. O godz. 15 kurs euro wynosi 5,575 zł, kurs dolara zszedł już poniżej 3,93 zł, a kurs franka balansuje na 4,27 zł. W drugą stronę podąża za to GBP, a kurs funta jest wciąż powyżej 5,42 zł. Jednak szterling jest mocny na szerokim rynku, a wszystko dzięki coraz bardziej jastrzębim wypowiedziom prezesa Banku Anglii.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Wracamy do pandemicznego świata finansów

26 Lis 2021

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Tarczownicy do szyku!

25 Lis 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Kiedy słowa mogą ranić

24 Lis 2021

Adam Fuchs