Biczowanie się rynkiem pracy

08 maja 2020

To już powoli tradycja – co tydzień dostajemy kolejne dane z amerykańskiego rynku pracy, które zdecydowanie psują nastrój wszystkim wokół. I nawet jeśli pierwsze reakcje na te odczyty bywają różnie rozgrywane przez rynki, to finalnie zawsze kończy się refleksją, w jak wielki kryzys właśnie świat wpada.

Rynkowy marazm

Fatalne odczyty makro już tak bardzo weszły w kanon ostatnich tygodni na rynku, że wywołują coraz mniej emocji. Kolejne dowody na załamanie gospodarki z jednej strony już nie powodują tak wielkich reakcji, a z drugiej ewidentnie widać, że ciążą sentymentom. I podobnie jest dzisiaj, nikogo nie zdziwiło załamanie wymiany handlowej Niemiec, choć jest ona przecież jednym z fundamentów Unii Europejskiej. Słabo wygląda produkcja przemysłowa w Hiszpanii, rozczarowało także przetwórstwo w Norwegii. Rynek powoli ma dość tego pesymizmu i choćby na indeksach giełdowych widać próbę rozgrywania pozytywnych impulsów. Rzecz w tym, że jest to wyjątkowo trudne, gdy nad rynkami wisi odczyt z amerykańskiego rynku pracy.

Spustoszony rynek pracy

W takich warunkach trudno o niespodziankę. Cotygodniowe odczyty o nowej liczbie bezrobotnych są w centrum uwagi, ruch jest raczej jednostronny, znaczy mało kto obecnie zatrudnia, więc predykcja miesięcznego wyniku jest stosunkowo łatwa. Zwłaszcza że mówimy o takich liczbach w których pomyłka o setki tysięcy pozostaje zaledwie błędem statystycznym. W kwietniu sektor pozarolniczy stracił 20,5 miliona etatów i choć rynek oczekiwał odczytu na poziomie -22 mln, to w takich warunkach ciężko o optymizm. Niższa od oczekiwań okazała się także stopa bezrobocia, która wyniosła 14,7% (w marcu to było zaledwie 4,4%!!), choć analitycy zakładali wynik na poziomie 16%. W tym przypadku jeszcze trudniej o optymizm, ponieważ obecnie panuje tak duże zniechęcenie, że część ludzi, która straciła pracę, nie wierzy w znalezienie nowej, przez co nie są wliczane do statystyk. Z takich odczytów raczej nikt nie może być zadowolony, ale przynajmniej nie powinny być one dodatkowym paliwem do rynkowego pesymizmu.

Ryzyko polityczne

Szukanie pozytywów jeszcze słabiej wychodzi na parach ze złotym. Można to tłumaczyć zamieszaniem z wyborami prezydenckimi. Z jednej strony udało się oddalić widmo rozpadu rządu, z drugiej rynkom nigdy nie podobało się mieszanie przy wyborach. Złoty kończy tydzień w okolicach wczorajszych poziomów. Euro kosztuje 4,55 zł, dolar – 4,20 zł, frank – 4,32 zł, a funt 5,19 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Chiny stąpają po cienkim lodzie

22 maja 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Odwrócenie nastrojów?

21 maja 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Kryzys daje o sobie znać

20 maja 2020

Adam Fuchs